Niespełna trzy lata temu Mieke Bal wydała książkę Wędrujące Pojęcia w naukach humanistycznych, w której postulowała, by współczesny badacz humanista nie ograniczał się jedynie do niepopartego pracą nad konkretnym materiałem teoretyzowania. Jako alternatywę proponuje studium przypadku lub próby (opartej na przykładach) analizy kulturowej. „Trzeba pozwolić przedmiotom odpowiadać” – pisze. Podczas poszukiwań (udanych) realizacji projektu Bal nie sposób pominąć dwutomowego dzieła Klausa Theweleita. Męskie fantazje bowiem, choć po raz pierwszy opublikowane już w 1977 r., są doskonałym przykładem autorskiej teorii, która wyrosła na gruncie pieczołowicie zgromadzonych i sumiennie przeanalizowanych tekstów kultury. Deklaracja badacza, jakoby „opracowywany materiał miał tu pierwszeństwo przed interpretacjami”, znajduje pełne pokrycie w niemal 1000-stronicowej książce. Ta, po prawie 40 latach oczekiwań, trafia w końcu do rąk polskiego czytelnika.
Niełatwa genezaNajwiększą motywacją do pracy był dla niemieckiego socjologa narastający sprzeciw wobec dotychczasowym przymiarkom do odkrycia genezy faszyzmu i zrozumienia jego niebezpiecznego fenomenu: „(…) nie tylko akademickie teorie faszyzmu wydają mi się głupie; także próby ich krytyki jawią się jako coś banalnego” – czytamy już na wstępie. I choć w toku lektury dyskusja z historykami, psychologami i literaturoznawcami ustępuje miejsca tworzeniu autorskiego konceptu, w ostatnich rozdziałach powracają stanowcze stwierdzenia usytuowane w kontrze do popularnych i obiegowych opinii dotyczących zjawiska. Takich jak ta, jakoby I wojna światowa wykształciła psychiczną i…