Subskrybuj
(fot. bluefootedbooby / flickr.com CC BY-SA 2.0)

Rozmawiając z poetą

Taka właśnie, ciągle w to wierzę, powinna być literatura. To jest jej oryginalny stan, rajski, być może. Ale jest to stan ulotny, sporadyczny i niestabilny. Jest to stan zależny od niewidzialnej konstelacji osób rozproszonych po całym świecie.

Tekst wygłoszony w Rzymie w czasie spotkania „Tribute to Joseph Brodsky” zorganizowanego przez Akademię Amerykańską w dniach 17–18 marca 2011 r.Zgromadziliśmy się tutaj, by uczcić pamięć Josifa Brodskiego. A zatem mówić o jego twórczości poetyckiej i prozatorskiej, czego, jak wolno przypuszczać, chciałby sam pisarz. Spróbuję zamiast tego powiedzieć o czymś innym, co nie należy do pisarstwa, ale do tradycji przekazu ustnego, najbardziej w dzisiejszych czasach niestabilnej formy, zagrożonej odejściem w niepamięć. Powiem o czymś, co było w Brodskim, albo inaczej: co emanowało z niego świetlistą aurą, często wszechogarniającą, a czego w latach po jego śmierci nigdzie więcej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kreatywna Polska?