Subskrybuj
Wałbrzych, 1998 r. fot. Piotr Małecki / Forum
dr literaturoznawstwa, krytyczka literacka. Autorka książki Ślady nieobecności. Poszukiwanie Ireny Szelburg (2014). Prowadzi zajęcia w Katedrze Krytyki Współczesnej przy Wydziale Polonistyki UJ. W miesięczniku zajmuje się rubryką Stacja: literatura.

Popatrz, wszystko już w tym świecie jest

Czułość, „jestem”, szczegóły, ciało, wspólnota – subiektywny przegląd ważnych słów Olgi Tokarczuk.

„Czułość” – być może właśnie z tym słowem będziemy kojarzyć twórczość Olgi Tokarczuk, bo o czułości, nie czułostkowości czy sentymentalizmie, dobitnie mówiła w wykładzie noblowskim wygłoszonym 7 grudnia 2019 r. Co ta nagroda zmieniła w naszym czytaniu i rozumieniu twórczości autorki Ksiąg Jakubowych, dowiemy się dopiero za jakiś czas. Co widać zza i pomimo Nobla, zobaczymy, gdy do tych istniejących już rozpraw poświęconych jej twórczości, jak wyśmienita monografia Katarzyny Kantner Jak działać za pomocą słów? Proza Olgi Tokarczuk jako dyskurs krytyczny (2019) czy Moniki Świerkosz W przestrzeniach tradycji. Proza Izabeli Filipiak i Olgi Tokarczuk w sporach o literaturę, kanon i feminizm (2014), dołączą kolejne. Obie te prace zarejestrowały zmianę w recepcji: z początku traktowana jako literatura „do czytania”, przyjemnościowa literatura środka, z czasem okazała się prezentować wyjątkowy program literacki, propozycję przemiany perspektywy i systemu wartości. Nie tyle zatem zmieniała się twórczość noblistki, ile nasze jej postrzeganie.

Opowieści ze środka
W najstarszym znanym opowiadaniu Olgi Tokarczuk, czyli w Szafie, znaleźć można zarys świata, który pisarka rozbudowywać będzie przez lata w kolejnych książkach: krótkiej i długiej formie, w esejach. To wejście do wnętrza zapowiadało rozbudowywane światy Prawieku i innych czasów czy Domu dziennego, domu nocnego. W Szafiemłoda, jak można się domyślać, para wprowadza się do domu i zaraz potem kupuje, a następnie sprowadza do niego Szafę, zapisywany dużą literą mebel, którego rynkowa wartość jest niższa od kosztów przewozu. Kosztowała niewiele nie z powodu sezonowej wyprzedaży, Szafa jest stara, służyła komuś wcześniej, w czyimś domu (może: domach, może przechodziła z miejsca na miejsce). Jedno jest pewne: duża litera zapowiada większą sprawę, nie jest to jeden z mebli. Kupiona została w komisie, tym szczególnym nie-sklepie, do którego można było wstawiać sprzęty i ubrania używane wcześniej i już niepotrzebne – albo i nadal potrzebne, ale wstawiane z powodu niedostatku pieniędzy. Komis to nie-sklep, miejsce przechodnie, w którym jasne stawało się, że sprawa własności jest umowna, że rzeczy przechodzą przez ręce ludzi, że często trwają dłużej niż oni, pewni władzy nad światem tak ożywionym: roślinami, zwierzętami, jak i nieożywionym. Rzeczy w komisie nabierają innych wymiarów, przekraczają ramy wyznaczane przez twórców i twórczynie: okazują się w ruchu. Szafa nie tylko była wyraźnie stara, ale i ciemna, trzydrzwiowa, miała słabe zamki, dlatego w drodze do domu zabezpieczona została sznurkiem. Ten zapętlony sznurek wywołuje w narratorce poczucie niedorzeczności. Dlaczego? Ta wielka, przestronna, zdobiona motywami roślinnymi szafa, przeszklona w tylko jednej części nie pasowała do domu? Do mieszkańców?…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Duchowe  światy Olgi Tokarczuk