Habent sua fata libelli. Zapiski…czekały na swoich czytelników kilkadziesiąt lat ukryte w archiwum tłumaczki Lavant, która wbrew woli autorki nie zniszczyła rękopisu. W sprzecznych posunięciach niemieckiej pisarki znać wahanie podszyte ogromnymi emocjami. Najpierw zabiegała ona o publikację swojego dzieła, a potem błagała wydawcę o wycofanie go z druku, pisząc: „nie mam w swoim życiu niczego, prócz moich krewnych, ci zaś będą się czuli zakłopotani i skompromitowani, a ich małżeństwa ulegną zniszczeniu”. W efekcie tekst napisany w 1946 r. ukazał się drukiem dopiero w roku 2001, a więc w czasach gdy sława Lavant jako autorki przejmujących wierszy była już ugruntowana. Z czego wynikała ta decyzja? Odpowiedź zawiera się już w cytowanym liście; idzie o autobiograficzny wymiar utworu. W roku 1935 Lavant zgłosiła się do kliniki psychiatrycznej w Klagenfurcie na sześciotygodniową kurację. Początkująca poetka –…
Pisarz, eseista, autor m.in. powieści Nieludzka komedia (2009), Da capo (2010), NN (2012), zbioru opowiadań Sainte-Fabeau (2017) oraz rozprawy Błądzące słowa. Jacques Rancière i filozofia literatury (2017) i Niepoczytalne (2019). Wykładowca na polonistyce i kulturoznawstwie UJ.