Subskrybuj
Historyk sztuki, krytyk. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Przypomnienia

Moroniego długo spychano na margines, jednakże w istocie był on wybitnym indywidualistą. Realizm jego prac, stosowane przez niego charakterystyczne oświetlenie i precyzja oddawania szczegółów zdają się zapowiadać XIX- i XX-wieczne realizmy.

Dwa portrety młodych. Ona siedzi na krześle ubrana w elegancką zieloną suknię w złociste roślinne wzory. Wygląda na zagubioną, a może po prostu onieśmieloną. On stoi wyprostowany. Jego cały strój jest utrzymany w różowej tonacji: kaftan, krótkie i bufiaste spodnie i długie pończochy. Nawet pantofle ma w tym samym kolorze. Pewny siebie, patrzy na wprost, rękę oparł na przytroczonej do boku szpadzie. Jest też portret nobliwego, siedzącego w fotelu starca. Jego twarz otacza kołnierz podbity futrem. Na innym portrecie widzimy młodzieńca z nożycami w dłoni. Wszystkie te obrazy wyszły spod ręki Giovanniego Battisty Moroniego. Poświęcona mu wystawa w londyńskiej Royal Academy nie tylko pokazuje jednego z najbardziej niezwykłych i nadal zbyt słabo znanych artystów doby nowożytnej, ale też przypomina o fenomenie portretu oraz o okolicznościach, w jakich formowały się obowiązujące przez wiele wieków wzorce portretowania.

Fenomen doby nowożytnejHistoria portretu od dawna budzi ogromnie zainteresowanie. Wydawane są książki, organizowane wystawy, jak imponująca ekspozycja Renaissance Faces: Van Eyck to Titian o tworzeniu nowożytnego portretu pokazywana w 2008 r. w madryckim Prado, a następnie londyńskiej National Gallery czy też…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wolność od/do religii