Subskrybuj
redaktorka miesięcznika „Znak”, z wykształcenia polonistka i teatrolożka. Teksty o literaturze i teatrze publikowała wcześniej jako Agnieszka Goławska.

Piosenki z Papuszy głowy ułożone

„Po wielu latach, / a może już niedługo, wcześniej, / twe ręce moją pieśń odnajdą” – początkowe wersy datowanej na 1952 r. Piosenki (Gilori) Papuszy można w pewnym sensie uznać za prorocze. Zapowiadają one bowiem powrót zainteresowania twórczością i osobą poetki. W ostatnim czasie powstał film, publikowane są książki, wznowienia jej poezji oraz nowe edycje pism Jerzego Ficowskiego. Jaki obraz Papuszy można z nich wyczytać?

Z zachwytem pisał o Piosence Julian Przyboś: „najładniejsza i być może najbliższa duchowi cygańskiej pieśni ludowej, a będąca czymś w rodzaju Exegi monumentum Cyganki. Wyznam rzecz może śmieszną: myśl w tej piosence wydała mi się głębsza i szlachetniejsza niż dumny testament horacjański”. Ten przejmujący w swojej prostocie wiersz wyraża bowiem także zgodę na nieuchronne przemijanie. Kończą go słowa: „I o moich piosenkach, / i wszystkim / zapomnisz”. Jako Cyganka Papusza była z owym zapomnieniem, które staje się udziałem każdej twórczości, dużo bardziej pogodzona. Powstające podczas wędrówek pieśni miały bowiem krótki żywot – w czasach, kiedy większość Cyganów nie umiała jeszcze pisać ani czytać, utwory szybko zostawały zapominane lub krążyły w krótkich, zniekształcanych w kolejnych wykonaniach wersjach. Z drugiej strony – to…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Narodziny: scenariusz i reżyseria