Pierwsze listy Zbigniewa Herberta zaczęły się ukazywać na łamach prasy już rok po jego śmierci. Do dziś ukazało się kilkadziesiąt bloków różnej wielkości, które dokumentują bliższe i dalsze znajomości poety. Czytelnicy mieli także okazję zapoznać się ze zbiorami na tyle obszernymi, by mogły stanowić osobne wydania książkowe. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że w przeszłości miały miejsce przypadki „rzucania się” na listy po niedawno zmarłym pisarzu. W jednym z pierwszych listów ze zbioru Listy do muzy znajdziemy wyraźnie określoną wolę autora: „Spal listy i wiersze, i wszelkie ślady”. Takie zachowanie podającego listy do druku budzi co najmniej niesmak, a użyte przy tym argumenty, usprawiedliwienia, niezależnie od tego, jakie są, nie mogą być wiarygodne. Zupełnie naturalne będzie budzące się w czytelniku odczucie, iż listy ogłaszano, mając na uwadze niezbyt czytelne i czyste przesłanki.
Ogłaszanie listów pisarzy współczesnych jest tyleż pasjonujące, co krępujące. Zdarza się, że zawierają nieprzyjemne informacje, które dotyczą osób żyjących. Może…