Klasyfikacja książki Hugo-Badera przysparza sporych trudności, choć – trzeba przyznać – nie jest to szczególne novum. Autorzy, lecz również wydawcy i recenzenci prozy faktograficznej, coraz częściej lawirują w gąszczu przedawnionych kategorii genologicznych, bądź tworząc dziwaczne mutacje (jak w przypadku Córeńki Wojciecha Tochmana określanej jako opowieść reporterska) bądź też zwyczajnie opatrując jeden tekst wieloma terminami (przykładem książka Mariusza Szczygła Zrób sobie raj„łącząca esej z pamiętnikiem, felietonem i reportażem”,…