Spójrzmy na tę dziewczynkę. Ma sześć lat, czarne oczy i dorośli ciągle każą jej się ukrywać, przenoszą z miejsca na miejsce. Sprawa jest prosta: „gdybym ja miał dziecko z takimi oczami, nie chodziłbym z nim po ulicy” – z westchnieniem upomina policjant. Jednak puszcza ją wolno. Ta dziewczynka to jedna z bohaterek Białej Marii, ostatniej książki Hanny Krall. Do końca pozostaje niewyjaśnione, jak ma na imię, ale jest to sprawa drugorzędna. Podobnie jak problem, czy Biała Maria to reportaż, czy może przynależy do innego gatunku. Prawdopodobnie ta kwestia nie wydałaby mi się zajmująca, gdyby nie tekst Mateusza Zimnocha Reportaż w płynnej nowoczesności, który ukazał się w marcowym numerze „Znaku”.
Otóż autor teksu podważa stwierdzenie Anny Nasiłowskiej, że Białej Marii, a także wielu innych utworów…