Dziennik to dzieło masywne, trudne w czytaniu, często męczące. Inaczej niż Baltazar– terapeutyczna autobiografia, inaczej niż korespondencja z Wojciechem Skalmowskim – literacko-polityczne zwierciadło lat 1970-2003. Brakuje mi ludzi, od których roi się korespondencja Mrożka, nie tylko ze Skalmowskim, lecz także z Janem Błońskim, Erwinem Axerem i Adamem Tarnem. To monolog o sobie samym pisany przez eremitę z wyboru. Brak tu krajobrazów i towarzystwa. Tylko od czasu do czasu pada jakieś nazwisko z niewiele mówiącą jednozdaniową charakterystyką. Rzadko pojawia się…