Jak każdemu autorowi, także i redaktorowi niniejszych tomów można zarzucić pewne inklinacje i upodobania przy selekcji. Być może Adam Michnik ceni bardziej pluralizm opinii niż ich reprezentatywność. Nie to jest istotą problemu. Pytanie zasadnicze brzmi: czy począwszy od lat 30. XX wieku aż po dzień dzisiejszy, a taką perspektywę czasową zakreśla autor tej antologii, istniała w polskim życiu publicznym, w polskiej kulturze, jak chce tego Michnik, wyraźna i nieprzerwana zapora przeciw antysemityzmowi? Po lekturze tego zbioru nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Wątpliwości mogą budzić nie tylko teksty Aleksandra Świętochowskiego czy Bolesława Miedzińskiego, nawet według standardów z…