Jeżeli dobrem jest to, co przyciąga, a złem to, co budzi oburzenie, to jedno i drugie jest definiowane w rozmaitych kulturach przez uniwersalną cechę: dobro oznacza to, co łączy, a zło to, co dzieli. Wszędzie uważa się, że twierdzenia odwrotne są wyrazem perwersji, sadyzmu. We wszystkich cywilizacjach dobro przybiera postać porywu w stronę drugiego człowieka. Naturalnie, trudność polega na ścisłym zdefiniowaniu tego, co tworzy więź i tego, co stanowi oddzielenie. Ale przede wszystkim, normom wszędzie zagraża przesada, istnieją bowiem duszące więzy i zbawienne oddzielenia. Trudność płynie z samej natury relacji: jest ona więzią, która nie usuwa dystansu, więzią bez utożsamiania się czy stapiania się w jedno. Każda kultura, opierając się na uniwersalnej podstawie, określa, w zawsze zmienny sposób, alchemię więzi i dystansu. Sumbolus przywołuje dobro, natomiast diabolos zło. Sumbolein znaczy „łączyć, ustawiać razem, wiązać”. Greckie sumbola oznaczały przedmiot przełamywany na dwie części podczas zawierania umowy, którego połowę zachowywał każdy z umawiających się na wspomnienie zawartego porozumienia. W przypadku ponownego spotkania, dokładne dopasowanie dwóch kawałków oznaczało ponowne uznanie umowy. W „Uczcie” Platon, chcąc wyrazić przy pomocy mitu znaczenie…