Wystarczy poczytać dowolne dzieło Flauberta, aby się zorientować, że wszystko tu jest głęboko przemyślane. Dosłownie wszystko, bo nie tylko pomysł całości, kompozycja, klamry spinające poszczególne partie, ale układ każdego zdania, i to z dokładnością do jednej sylaby. Flaubert nie sformułował swojej wiary pisarskiej w postaci programowego manifestu, jedynie w listach – a korespondencja stanowi niebagatelną część jego spuścizny – znaleźć można uwagi tyczące tego, o co mu chodzi w pisaniu, nad czym się męczy, do czego zmierza, jak pisać. W liście do Louise Colet z grudnia 1852 Flaubert stwierdza: „Autor w swoim dziele powinien być jak Bóg we wszechświecie, wszechobecny a niewidzialny”. W styczniu tegoż roku zwierzył jej, że chciałby napisać „książkę o niczym”, temat bowiem jest nieważny, a absolutnym sposobem…
Tłumaczka literatury niemieckojęzycznej, eseistka, autorka m.in. książek Rubryka pod różą (2007), Jak być artystą. Na przykładzie Thomasa Manna (2011), Dziwna rzecz – pisanie (2012).