Mój świątekW drewnianej kaplicosce zmiertwianej w świecie zywym siedzi zcyrniany Świątek – Jezusik Frasobliwy. Głowicke podpar ręką, poskurcoł sie biedocek, samotny, smutny, nicyj, choćkiedy cicho płace. O cymsi syćko dumie za brudną, mątną sybą, wylazły Mu do słonka ocy jak kwiotki z bibuł. Nikt nie dbo, by Go przybrać, nie ściero kurzu z licek, nikt nie fce Go pociesyć, zawse je som i nicyj… Nikt sie Mu nie uzoli, dyć ludziom to za…