Subskrybuj
Frans de Waal fot. Judith Jockel / Laif / Forum
Frans de Waal fot. Judith Jockel / Laif / Forum
Specjalista w zakresie komunikacji naukowo-technicznej, publicysta popularnonaukowy, kurator projektów naukowo-artystycznych, analityk trendów. Doktorant w Instytucie Nauk Humanistycznych na SWPS w Warszawie. Bada zależności między zmianami społeczno-kulturowymi a nauką, techniką, designem i sztuką. Założyciel i prezes https://highculture.pl/

Kto się boi różnorodności?

W ludzkim społeczeństwie chcemy, aby każdy pasował do jakiegoś pudełka. Inne naczelne potrafią być dużo bardziej tolerancyjne, gdy chodzi o nietypowe zachowania seksualne i normy genderowe.

Wydaje się, że niestraszne Panu żadne współczesne wojny kulturowe. W swoich publikacjach zajmował się Pan do tej pory m.in. polityką, religią, ekonomią i seksem, a w swojej ostatniej książce, Jak się różnimy?, analizuje gorący temat gender. O wszystkich tych kontrowersyjnych kwestiach pisze Pan, nie tracąc mocnego oparcia w nauce. Jak do bardzo ludzkich tematów podchodzi prymatolog, naukowiec badający małpy człekokształtne?

Aby utrzymać zainteresowanie czytelnika, muszę opowiadać ciekawe historie o naczelnych oraz poruszać współczesne problemy społeczne – te dwie rzeczy są atrakcyjne dla ludzi. Dopiero w tym kontekście można wprowadzać ścisłą wiedzę na temat naczelnych i różnych badań nad zachowaniem zwierząt. Czuję, że tradycyjne podejście naukowe, takie jak prezentowanie wykresów, tabel i danych oraz cytowanie wszystkich źródeł, nie jest skuteczne w przypadku szerokiego grona odbiorców. Ludzie szybko tracą zainteresowanie, gdy widzą wykresy. W kwestii problemów społecznych uważam, że moje opinie są umiarkowane, dalekie od skrajności i większość ludzi może z nimi sympatyzować. Niestety, w Stanach Zjednoczonych wszystko jest obecnie tak partyjne, że jeśli powiesz coś pozytywnego lub negatywnego o Trumpie, wielu ludzi się oburzy. Żeby uniknąć kontrowersji, lepiej, cofając się w czasie, mówić o wszystkich prezydentach, takich jak Reagan czy Bush. Pozwala to ludziom zapomnieć o niektórych sprawach, zachować dystans.

Nie zawsze jednak udaje się uniknąć problemów. Zależnie od tego, co Pan napisze, staje się Pan ulubieńcem albo lewicy, albo prawicy. Jak radzi Pan sobie z tym, że można nadinterpretować niektóre elementy Pana pracy tak, żeby pasowały do ideologicznej narracji?

Takie ryzyko oczywiście istnieje. Zwłaszcza w przypadku kontrowersyjnego tematu, jakim jest gender. Zabawne, że kiedy zacząłem pisać Jak się różnimy?, myślałem, że szczególnie feministki będą nastawione krytycznie, bo wprowadzam do dyskusji o płci biologię, a one zwykle minimalizują jej znaczenie. Jednak większość skarg nie pochodzi od feministek. Dodam zresztą, że sam czuję feministą – widzę, w ilu przestrzeniach życia społecznego kobiety mają gorzej niż mężczyźni, i uważam to za niesprawiedliwe. Jeśli wskazuję na różnice między płciami, nie chodzi mi o to, żeby usprawiedliwiać istniejące stosunki społeczne czy jakąkolwiek nierówność.

W książce piszę m.in. o różnorodności płci,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Psychodeliki. Nadzieja dla duszy i umysłu?