Subskrybuj
Dr hab. filozofii, teolog, wykładowca Akademii Ignatianum w Krakowie. Redaktor „Tygodnika Powszechnego”. Ostatnio wydał Logos niepojęty (2010).
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-­Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...

Odwaga myślenia

Jaskinia Filozofów to miejsce, w którym mierzyć się powinno z dużymi filozoficznymi problemami, starając się odnosić je do ważnego oraz aktualnego tu i teraz kontekstu. Tak właśnie jest z pytaniem: co znaczy odważnie myśleć? Chciałabym rozpocząć naszą dyskusję od kwestii napięcia między myśleniem indywidualnym a wspólnotą. Jaka powinna być Waszym zdaniem wspólnota dobrego myślenia? Czy coś takiego jest w ogóle możliwe?

Piotr Sikora: Zacząłbym od tego, że wiele różnych szkół filozoficznych, z jednej strony kontynentalnych (jak np. hermeneutyka), a z drugiej strony również sporo anglosaskiej filozofii (inspirowanej poniekąd kontynentalną filozofią w osobie Wittgensteina), wskazało na fakt, że bez wspólnoty myślenie nie jest w ogóle możliwe: we wspólnocie uczymy się myśleć, uczymy się języka, argumentacji – wszystkiego, bez czego nas jako istot myślących nie ma. Ponadto, powiem to nieco wbrew sobie, zwróćmy uwagę, że istnieją pozytywne strony schematów myślenia. Ludzie – potwierdzają to badania – najszybciej uczą się przez naśladownictwo i wydaje mi się, że do pewnego stopnia to dobrze, że nie musimy wszystkiego wymyślać od nowa, że możemy w pewnych sytuacjach wejść w schematy, które zostały wypracowane przez naszych przodków. Jest to bardzo ekonomiczne. Trzeci argument na rzecz obrony wspólnoty jest związany z doświadczeniem myślenia indywidualnego, myślenia w samotności. Możliwa jest sytuacja – i jest to doświadczenie Ojców Pustyni (choć nie tylko) – że myślenie nas opanowuje, że to nie jest tak, iż my myślimy, tylko myśli nam się myślą, opanowują nas. Ojcowie Pustyni odkryli, że dobrze w takiej chwili dzielić się swymi myślami z kimś innym, bo dopiero wtedy możliwa staje się wolność wobec myśli. Wspólnota ma więc czasem dla myślenia rolę terapeutyczną.

Nie wiem jednak, czy na wspólnotę dobrego myślenia istnieje krótki przepis. Na pewno jedną z cech takiej wspólnoty musi być świadomość, że grozi nam myślenie stadne, a nawet wspólnotowy terror myśli. Taka samoświadomość jest potrzebna, aby nie popaść w iluzję, że potrafimy myśleć samodzielnie w momencie, kiedy to stadne myślenie panuje nad nami. Trzeba pamiętać, że samodzielne myślenie to rezultat ciężkiej pracy grupowej, polegającej na rozpoznaniu rozmaitych mechanizmów regulujących życie wspólnoty od wewnątrz i od zewnątrz. Wspólnota dobrego myślenia powinna zachowywać pewną „bliskość”, ale również – w odróżnieniu od masy – pielęgnować świadomość autonomii. Ktoś kiedyś powiedział, że idealną wspólnotą była ta złożona z dwunastu – tylu, ilu wybrał Jezus – jak już jest więcej, to zaczyna się masa.

Jaką rolę odgrywają idee?…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Imperialne oblicze Rosjan