Subskrybuj
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-­Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...

Synod ubogi

Kiedy w 2012 r. Kościół rzymskokatolicki obchodził 50. rocznicę rozpoczęcia obrad II Soboru Watykańskiego, w wielu krajach, również w Polsce, podnosiły się głosy wskazujące na potrzebę ponownej dyskusji o tym, co to znaczy „być chrześcijaninem”. Wszak posoborowe dekady przyniosły potężne zmiany obyczajowe, polityczne i naukowe, wpływające także na wybory oraz style życia ludzi wierzących. Odpowiedzią na tamte postulaty jest inicjatywa zwołania synodów poświęconych wyzwaniom stojącym przed rodziną.

Idea kościoła ubogiego, będąca w centrum obecnego pontyfikatu, zakorzeniona w Ewangelii i przykładzie życia pierwszych wspólnot, znalazła miejsce nie tylko w oficjalnych dokumentach, ale i w soborowej praktyce. Na krótko przed zakończeniem jego obrad, w listopadzie 1965 r., 40 biskupów (do których później dołączyło 500 kolejnych) zawarło w Katakumbach św. Domitylli Pakt na rzecz Kościoła służebnego i ubogiego – tzw. Pakt Katakumb. Sygnatariusze dokumentu przyjęli szereg zobowiązań dotyczących stylu życia, ubioru, tytulatury i zaangażowania na rzecz ubogich, całkowicie zbieżnych z przekonaniami i zwyczajami, które prezentuje dziś papież Franciszek. Nie dziwi to, skoro jednym z inicjatorów paktu był najprawdopodobniej Hélder Câmara, bp Olindy i Recife – miast znajdujących się w brazylijskim „trójkącie głodu”. Ubóstwo jest zadaniem dla wszystkich chrześcijan. Z pewnością więc powinno cechować także styl życia osób sprawujących władzę w Kościele. Dlatego dopełnieniem idei Kościoła ubogiego są perspektywy miłosierdzia i dialogu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Po feminizmie