W książce „True Religion” nakreślił Pan kilka kulturowych obrazów, które ilustrują różne okresy historii Europy. Dramat „Romeo i Julia” symbolizuje czasy, gdy tocząc polityczne wojny, posługiwano się językiem religijnym; „Robinson Crusoe” to charakterystyczna dla kolejnej epoki historia człowieka, który wyposażył się w wiele dóbr; „Moby Dick” ukazuje poszukiwanie transcendencji, czyli sacrum, które okazuje się ostatecznie pustką. W jaki sposób można opisać kulturę XXI wieku?Pod koniec tej książki starałem się przedstawić religię jako „efekt specjalny”. Takie rozumienie religii rozwija się obecnie na skutek jej utowarowienia. Widzimy to w reklamie, w filmie, w literaturze. Ludzie posługują się dziś pewnymi aspektami tradycji religijnej, detradycjonalizując ją. Weźmy na przykład anioły. Widziałem ich mnóstwo na krakowskim Rynku, ale ich popularność nie ogranicza się jedynie do Polski. Niewiele osób potrafi jednak odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób anioły funkcjonują w niebiańskiej hierarchii. Stały się one postaciami „pop transcendencji”. Nie mamy więc tu do czynienia ani z transcendencją, ani z boskością jako taką, ale z czymś pośrednim – indywidualistyczną formą duchowości. Nie jest ona poddana regułom, nie polega na praktykowaniu pobożności, nie jest też w żaden sposób powiązana z oddawaniem czci ani ze wspólnotą. W mojej książce wskazywałem również na rozwój szeroko rozumianego fundamentalizmu religijnego, który…
Dr filozofii, adiunkt na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Laureat Nagrody Tischnera za książkę Religia i sekularyzm. Współczesny spór o sekularyzację (2017).