,,Ci słudzy kościoła, którzy (…) głoszą, że maksymy przybliżające nas nieustannie do wiary religijnej są raczej godne potępienia, a zbawić może jedynie wierność wobec historycznej i stanowionej części wiary kościelnej, mogą być słusznie obwinieni o pseudosłużbę [świadczoną] kościołowi albo (temu, co kościół sobą przedstawia) etycznej wspólnocie pod panowaniem dobrego pryncypium”.
Immanuel Kant,
Religia w obrębie samego rozumu
Kryzys Kościoła to – jak mówią teologowie – jego stan permanentny . Załamanie, upadek, rozpad – wszystko to etapy przejścia, konieczny warunek odrodzenia. Ziarno musi obumrzeć, by wydać owoc, uczył Jezus. Perspektywa śmierci dającej życie wskazuje drogę, którą kroczymy wszyscy – jednostki i zbiorowości.
Odmowa
Jednak nikt nie chce umierać, nikt nie chce ryzykować utraty stanu posiadania. Dotyczy to zarówno pojedynczych ludzi, jak i instytucji, w tym Kościoła. Być może dlatego prawda religijna zaczyna być wykorzystywana do usprawiedliwienia status quo, do uzasadniania odmowy zmiany. W tym duchu powiada się, że „Kościół święty grzesznych ludzi”…, że grzech to rzeczywistość, z którą się liczymy…, że potrzeba osobistego nawrócenia. Prawda religijna otrzymuje zadanie jej obce: ma przesłonić skandaliczność zła. Mówimy o grzeszności, by zwolnić się z obowiązku zmiany struktur generujących zło. Poprawny skądinąd religijny dyskurs staje na straży bierności, niechęci działania i myślenia.
Dwie drogiNaprzeciw siebie stają dwa typy antropologii….