Odrąbane ręce krytyka
Jeden z polskich galerzystów powiedział mi niedawno, że odrąbie ręce każdemu, kto powie coś złego o wystawie kolekcji Grażyny Kulczyk. – Ta wystawa zrobi tyle dla rozkręcenia rynku i będzie takim wzorem dla wszystkich potencjalnych kolekcjonerów w tym kraju – argumentował z pasją – że nikomu nie wolno o niej pisać źle. Niech tylko jakiś k… powie, że mu się coś nie podoba, to odrąbię mu obie ręce!
Przyjrzałem mu się – był lekko wczorajszy, ale mówił całkiem poważnie. Nie wzbudzał strachu, raczej rozweselał, ale gdyby miał za sobą milicję i wojsko, jak premier Cyrankiewicz, to kto wie, w jaki sposób uciszyłby krytyków? Może ich odrąbane członki ofiarowałby Wielkiej Polskiej Kolekcjonerce? I czy będzie rąbał za każdym razem?
Przez moment chciałem mu odpowiedzieć pryncypialnie, że jeśli idzie o wystawę w poznańskim browarze, to powieszenie XVII-wiecznego obrazu Matki Boskiej Śnieżnej obok Matki z zabitym synem Wróblewskiego i obok obrazu Malczewskiego uważam za pretensjonalną pozę, a podobne zestawienia prac są regułą na wystawie, ponieważ właścicielka dzieł zanadto dba o marketing w lewicowo-liberalnych środowiskach opiniotwórczych, ale zawahałem się. Po co robić z siebie jelenia? Mój rozmówca, człowiek inteligentny, doskonale to przecież wiedział i wiedział, że ja wiem.
Wszyscy wiemy, że to szmira, lecz ciiii… Cicho bądźmy i chwalmy, chwalmy i siedźmy cicho, bo forsy nie dostaniemy.
Zmiana kryteriów wartościRozwój…