Subskrybuj

Saecularisatio saecularisati*

Można poszukiwać w nauce obrazów ułatwiających zrozumienie przekazu wiary, nie wolno jednak do konkretnych obrazów przywiązywać zbyt wielkiej wagi: nauka rozwija się dynamicznie, teorie się zmieniają, zmieniać się więc muszą i stowarzyszone z nimi wyobrażenia.

Jednym z gorących tematów dzisiejszych debat światopoglądowych jest kwestia tzw. sekularyzacji świadomości współczesnego człowieka. Zjawisko to, zdaniem wielu komentatorów (ostatnio na przykład Tadeusza Bartosia – zob. listopadowy numer „Znaku”), wywołane zostało przez narodziny nowożytnej nauki i polega na stopniowym rozpowszechnianiu się wizji kosmosu jako mechanizmu. Tak rozumiana sekularyzacja ma być ciągnącą się od XVII w. do dzisiaj „najbardziej dramatyczną przemianą w historii naszej cywilizacji”, czy wręcz „traumą”, którą na różne sposoby wypiera się ze świadomości.

Traumatyczny ma być przede wszystkim upadek starego obrazu świata, w którym kosmos opisywany przez fizykę Arystotelesa był „systemem znaków odsyłających do innych znaków”, a całe intelektualne doświadczenie człowieka, od zwykłej codzienności do największych wzlotów naukowego rozumu, było jednym wielkim dowodem na istnienie Boga. Albowiem to właśnie ten stary obraz, zdaniem owych komentatorów, „nadawał znaczenie zasadniczej części religijnego słownika chrześcijańskiego”, podtrzymywał „misterną religijną konstrukcję uplecioną z kosmicznych metafor” i dlatego słusznie może być uznany za „fundament chrześcijaństwa”. Skoro ten obraz został zniszczony (przez naukę), nie ma już dzisiaj miejsca na „sacrum, które przepadło”.

Dokładniejsza analiza nie potwierdza takiego przebiegu sekularyzacji świadomości, a w każdym razie na pewno nie upoważnia do przedstawiania takiej wizji sekularyzacji jako adekwatnego opisu stanu obecnego.

Świadectwo a argumentyZacznijmy od przyjrzenia się teologicznej roli…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Medycyna wygrywa z naturą