Subskrybuj
fot. Timothy H. O'Sullivan / Library of Congress
Prawnik, filozof, od lat związany z branżą wydawniczą. Założyciel fanpage’a Krótka Historia Jednego Zdjęcia. Jesienią nakładem Wydawnictwa Znak ukaże się druga książka oparta na pomyśle KHJZ, w całości poświęcona kobietom.

Wojna jest fotografią

„Jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka” – pouczał kiedyś jeden z największych w dziejach dyktatorów, świadomy potencjału socjotechniki. I pewnie dlatego przykładał tak wyjątkową wagę do możliwości narzucenia własnej, zazwyczaj propagandowej, narracji o konflikcie dzięki fotografii, filmom oraz literackim i reporterskim tekstom. Ikoniczne zdjęcia odbijają się w naszej pamięci o wiele intensywniej niż daty, miejsca bitew czy nazwiska dowódców armii. Ale czy zawsze znamy całą historię, jaka kryje się za ich powstaniem?

Lipiec 1863 r., Gettysburg, grupa skał zwana Jaskinią Diabła, ciało młodego żołnierza konfederatów poległego w najkrwawszej bitwie wojny secesyjnej. Ze względu na ograniczone możliwości techniczne sprzętu fotograficznego uwiecznianie pobojowisk i trupów jest w zasadzie jedyną dostępną w tym momencie formą pokazania grozy wojny. Znany szkocki fotoreporter Alexander Gardner tytułuje swoje dzieło Dom rebelianckiego snajpera, dając wspaniały dowód potęgi emocjonalnego ładunku fotografii. Zdjęcie budzi powszechny zachwyt swoją kompozycją, wymową bezpańskiego karabinu, rozrzuconym ekwipunkiem żołnierskim i bezsensownością śmierci młodego człowieka. Gardner spekuluje, że rozchełstany konfederacki mundur to dowód, że żołnierz umierał powoli, myśląc o swojej rodzinie. Wracając cztery miesiące później na pole bitwy, fotoreporter relacjonuje, że ciało wciąż leży niepogrzebane, a karabin spoczywa w tym samym miejscu – cóż za przejmujący dowód na samotność umierania w tym zapomnianym przez ludzi zakątku, gdy rodzina nieszczęśnika wciąż łudzi się, że zaginiony powróci do domu! Dopiero 100 lat…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Migawki z frontu