Subskrybuj
fot. Jerzy Kosiński, archiwum rodziny Michałowskich, USA
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Wybór Miry. O Mirze Michałowskiej

Była dla mnie ważna, choć nigdy jej nie poznałem. Wszystko zaczęło się od niewielkiej, zaczytanej później na strzępy książeczki, <i>Drobnych ustrojów</i>, zbioru zabawnych felietonów o pewnej rodzinie z Warszawy w dobie wczesnego PRL-u wydanego w 1955 r. pod pseudonimem Maria Zientarowa. „Ustrojowe” powiedzonka weszły na stałe do mego domowego języka (do dziś, gdy mama mówi, że mogę sobie wziąć nawet kubeł od węgla, znaczy to, że zgadza się zupełnie na wszystko).

Mira Michałowska, de domo Zandel, urodziła się 23 listopada 1914 r. w Łodzi, a zmarła 19 sierpnia 2007 r. w Warszawie. Obecnie pamięta się ją – o ile w ogóle – jako autorkę Wojny domowej (1964), również podpisanej Zientarowa, i scenarzystkę czarno-białego serialu pod tym samym tytułem, który raz po raz wznawiają stacje telewizyjne.

Tymczasem życie Michałowskiej samo mogłoby posłużyć jako kanwa filmu, w którego tle znalazłyby się wielka polityka i dyplomacja czasu zimnej wojny oraz powojenne losy polskiej lewicowej inteligencji. Co więcej, jako bohaterowie pojawiliby się w nim najważniejsi przedstawiciele artystycznych i intelektualnych elit Polski, Europy i Stanów Zjednoczonych. Nawet pobieżne nakreślenie biografii Michałowskiej wydaje się zadaniem karkołomnym – to zdecydowanie temat na książkę, a nie krótki szkic. Wzmianki o jej życiu są zdawkowe, pojawiają się w nekrologach i wspomnieniach przyjaciół (Irena Szymańska, Daniel Passent), na marginesach politologicznych analiz (James Hershberg) czy na kartach dzienników (Karol Estreicher jr, Józef Hen). Zadanie biografisty pozornie wydaje się proste: Michałowska opublikowała przecież dwie gawędy kulinarne (Przez kuchnię i od frontu, 1988; Nie tylko o hamburgerze. Kuchnia amerykańska, 1990), które są raczej opowieściami o niej samej, a nie o jedzeniu. Od samego początku miałem z tymi książkami spory problem. Intuicyjnie czułem, że autorka ewidentnie pomijała jakieś sprawy, stosowała uniki, była elegancko dyskretna i miała do siebie podejrzanie ironiczny dystans. Niejednokrotnie bywała przy tym zbyt dowcipna. Znałem te tekstowe strategie aż za dobrze – takie poczucie humoru często okazuje się przecież maską. Michałowska kilkakrotnie też, jakby od niechcenia, nadmieniała, że źle sypia….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Historia jutra