Marta Kudelska: Naszą rozmowę zacznę od dość ważnego, choć niepozornego pytania. Jakie jest Twoje najwcześniejsze wspomnienie związane ze sztuką?
Marta Czyż: Lekcja plastyki w drugiej klasie podstawówki, kiedy mieliśmy wykonać kolaż „Królowa śniegu”. Przygotowałam się jak nikt inny! Przyniosłam mnóstwo kolorowych gazet, które moi koledzy i koleżanki szybko rozchwytywali. Wycięłam z jednej z nich panią opatuloną w futro i futrzaną czapę, przykleiłam do kartki i moja praca była gotowa. Siedziałam i patrzyłam, jak inni się uwijają, i byłam bardzo z siebie zadowolona. Po jakimś czasie zrozumiałam, że moje działanie było za proste, i wycięłam z gazety zdjęcie pani na nartach. Poprzyklejałam mnóstwo różnych motywów, które kojarzyły mi się nie tylko z zimą, ale w ogóle z atmosferą i jedzeniem o tej porze roku. Do dzisiaj jestem dumna z obu tych prac.
Kolejne wspomnienia to już czasy licealne i moje regularne ucieczki do Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Intrygowała mnie magia przekazu i inne dosyć intensywne nastoletnie doznania. Pamiętam wystawę Łaźnia męska Katarzyny Kozyry, Zoofrenię Olega Kulika, Gendai, o której wiele lat później opowiedziała mi i Julii Wielgus w naszej książce W ramach wystawy– rozmowy z kuratorami Maria Brewińska. To była jej pierwsza wystawa. Świat sztuki pociągał…