Subskrybuj
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....

Prawica i Żydzi

Rządząca partia i sprzyjający jej publicyści piszą o polsko-żydowskiej historii na dwa sposoby. Albo wspominają wyłącznie o jej dobrych stronach (dokonaniach Sprawiedliwych i wielowiekowej pokojowej koegzystencji), albo koncentrują się na krytyce żydowskiej pamięci. Niewiele miejsca zostaje na mądre i krytyczne spojrzenie w przeszłość.

Gdy analizowałam w mojej pracy doktorskiej typy upamiętniania społeczności żydowskich w mniejszych miejscowościach we współczesnej Polsce, wyróżniłam trzy najważniejsze sposoby obrazowania Żydów i Zagłady. Kryterium klasyfikacyjne, które przyjęłam, to miejsce, jakie zajmuje w tych narracjach pamięć żydowska. Polskie dyskursy nazwałam kolejno: krytycznym, afirmacyjnym i etnonacjonalistycznym. Dyskurs krytyczny cechuje to, że jego użytkownicy uznają pamięć żydowską za równorzędną własnej i umożliwiają swobodne jej wyrażanie. W dyskursie afirmacyjnym następuje przefiltrowanie perspektywy żydowskiej przez pamięć grupy własnej i odrzucenie wszystkich tych elementów, które podważają pozytywny wizerunek swojskiej zbiorowości, pozostawiając je ukrytymi i przemilczanymi. Etnonacjonalistyczne obrazowanie natomiast przerysowuje odrębność pamięci żydowskiej, przedstawiając ją jako wchodzącą w ciągły konflikt i zagrażającą pamięci grupy własnej. Obserwując w ostatniej dekadzie coraz więcej inicjatyw upamiętniających społeczności żydowskie w Polsce, należy stwierdzić, że to dyskurs afirmacyjny stał się dominującym sposobem obrazowania tego mniejszościowego dziedzictwa. Dzięki temu historia i kultura polskich Żydów zaczęły być coraz powszechniej postrzegane jako część przeszłego, wielokulturowego dziedzictwa Polski. Stało się to jednak na określonych warunkach: utrzymania pozytywnego wizerunku grupy większościowej, przy jednoczesnym podkreśleniu odmienności tego, co żydowskie. W efekcie pamięć mniejszości podporządkowana została mechanizmowi potwierdzania poczucia dumy z przynależności do grupy większościowej. Twierdzę, że warunki te tworzą coś, co można nazwać wspólną płaszczyzną między obrazowaniem afirmacyjnym i etnonacjonalistycznym dziedzictwa żydowskiego i Zagłady.

W czasie wzmożonej aktywności polityki historycznej wokół definiowania tożsamości grupy większościowej często „to, co całkiem różne od nas”, może łatwo przeobrazić się w „to, co nam wrogie”, „to, co przeciwko nam”.

Dobrą ilustracją przejścia od narracji afirmacyjnej do etnonacjonalistycznej są moim zdaniem wypowiedzi i działania polityków obozu rządzącego i sprzyjających mu mediów po przyjęciu w tym roku nowelizacji ustawy o IPN. Nie na tym jednak momencie mam zamiar się tu skoncentrować. Prawicowy dyskurs o Żydach i Zagładzie wyodrębnił się wcześniej, czerpiąc z narracji afirmacyjnej i etnonacjonalistycznej (prawie nigdy z narracji krytycznej), posługując się kilkoma powtarzającymi się motywami, takimi jak: rywalizacja w cierpieniu,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kochać, uprawiać, chronić