Wspominam o tym dlatego, że – w moim przekonaniu – zarówno odejście Jana Pawła II, jak i nagła śmierć 96 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem wyzwoliły w Polakach emocje, które sprawiły, że byliśmy razem, że przeżyliśmy coś w rodzaju „narodowych rekolekcji”, że – jak pisał na łamach „Rzeczpospolitej” filozof Zbigniew Stawrowski – i wtedy, i teraz poczuliśmy „powiew Ducha”. Wówczas, w kwietniu 2005 roku, można było odnieść wrażenie nienadążania przedstawicieli Kościoła hierarchicznego za oczekiwaniami i zachowaniami wiernych. W kwietniu 2010 nie było już pomiędzy nami…
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.