Subskrybuj
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Każdy palec z blizną

W poezji Emily Dickinson znalazłem idealne motto dla nauki, którą chcę uprawiać. W moim tłumaczeniu wersy te brzmią następująco: „Jeśli choć jednej istocie w cierpieniu ulżyć zdołam / Choć jeden ból ukoję / (...) Nie żyłem na darmo”.

Anna Mateja: Syntetyczna krew w kolorze rozrzedzonej bieli, stenty wieńcowe wydzielające leki, nanocząstki odnajdujące komórki nowotworowe, pokrycia przeciwzakrzepowe do protez serca… Można by wymieniać i wymieniać. Skąd pomysły, które doprowadzają do tak różnorodnych wynalazków i odkryć?

Tomasz Ciach: W języku potocznym używamy słów „wynalazek”, „odkrycie” czy „innowacja” prawie jak synonimów, a to nie to samo. Bo jeśli niemal wszyscy naukowcy dokonali odkryć, to tylko niektórzy są zainteresowani wprowadzeniem ich w życie, czyli pracą nad wynalazkiem czy innowacją, które pozwolą zdobytą wiedzę wykorzystać.

Niels Bohr, uhonorowany Nagrodą Nobla za opisanie struktury atomu, czy inny laureat Nobla z fizyki Max Planck, którego prace stworzyły podwaliny mechaniki kwantowej, zapewniali, że interesuje ich wyłącznie nauka czysta. I nie zajmowali się zagadnieniami, które byłyby podyktowane konkretnymi potrzebami ludzi. Na drugim biegunie znajduje się np. Thomas Alva Edison, założyciel Edison Electric (potem General Electric), którego nie zajmowały odkrycia, ale wyłącznie praktyczna strona nowo pozyskanej wiedzy. W dorobku założonych przez niego laboratoriów jest blisko tysiąc patentów, w tym te najbardziej znane: udoskonalenie telefonu i żarówka elektryczna. Pomiędzy tymi biegunami są tacy uczeni jak Maria Skłodowska-Curie czy Ludwik Pasteur, którzy dokonywali znaczących odkryć naukowych, ale ich wykorzystanie też nie było im obojętne.

 

Dlatego Skłodowska-Curie działała na rzecz zastosowania pierwiastków radioaktywnych w medycynie, a z aparatem rentgenowskim znalazła się nawet w przyfrontowych szpitalach polowych podczas I wojny światowej. Z kolei Pasteurowi zależało na upowszechnieniu szczepień przeciwko wściekliźnie.

Oba akty są potrzebne: i odkrycie, i wprowadzenie go w życie.

Nauka prawdziwa, ale niewykorzystana, pozostanie jedynie niespełnioną obietnicą, np. przedłużenia życia, znalezienia pozakopalnych źródeł energii czy likwidacji przyczyn występowania głodu na świecie.

Sam zająłem się nauką dlatego, że nie potrafiłem sobie poradzić z rzeczywistością szpitala, gdzie trafiłem jako licealista, by wykonywać najprostsze prace. Chciałem studiować medycynę, więc moja mama, lekarz, której się ten pomysł nie podobał, wysłała mnie tam, żebym poznał „medycynę w akcji”. Zobaczyłem ciężko chorych ludzi, nieraz z odleżynami, umierających na zbiorowych salach, przepracowanych lekarzy. I przeszło mi. Tak źle znosiłem cierpienie pacjentów, a…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Spór o Franciszka