Bazylea, 23 grudnia 1955 r.
Drogi kapelmistrzu i nadworny kompozytorze! Oto ktoś wpadł na osobliwy pomysł zaproszenia mnie i paru innych osób do napisania „listu z podziękowaniem do Mozarta”. W pierwszej chwili pokręciłem głową i już zerknąłem na kosz na śmieci. Skoro jednak chodzi o Ciebie, drogi Mozarcie, to jestem w stanie oprzeć się jedynie w bardzo rzadkich przypadkach. Czy Ty sam zresztą za swojego życia nie napisałeś kilku dosyć niezwykłych listów? A więc czemu nie? Tam gdzie teraz jesteś – bez ograniczeń czasu i przestrzeni – wie się z…