Subskrybuj

Rękopis z Łopusznej o tym jak kwaśnica „Scyptykowi” rozum naprościła

Przesło troche roków i dyktatura proleratariatowa zacena go mierzić, bo uwidzioł, ze niescęść nie ubywo, a od tej całej dialektyki ino kołowacieje i mency sie jako kozica we wnyku.

Co to sie porobiło, ze o godnym mendrolu, co bez cale zycie wspinol sie na granie prowdziwej mondrosci, pedzieć zem zabocyl[1]! Lesek Kołakowski, co go wołali „Scyptyk”, bo rod był uscypnąć jakąsi uconom ekscelencje, przecytał cheba syćko, co fto ino napisoł. Trzymały sie go śpasy, ale gdziesi…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nieobecność Kołakowskiego