Subskrybuj

Z filozofii nie ma pożytku

Peter McCormick to myśliciel przekorny. Na przekór współczesnym trendom filozofii anglosaskiej, w których się wykształcił i wychował, unika minimalistycznych specjalizacji, redukcyjnych analiz – przeciwnie: chętnie zdejmuje ciasny gorset teoretyka, by zabrać głos w kwestiach społecznych, które nie dają mu spokoju, jak głód, bieda, imigracja, nierówność społeczna.

Jest etykiem (ekoetykiem) wyczulonym na świat, trzymającym rękę na pulsie. Jednym z tych, którzy w długim szeregu sięgającym gdzieś aż Epikteta z Samos, a nam bliskim przez wzgląd na księdza Tischnera, dostrzegają w swoim powołaniu imperatyw odpowiadania na biedy właściwie czasom, w których żyją, na cierpienie współczesnych sobie mieszkańców świata. Tym biedom poświęcił wszystkie swoje ostatnie książki – wymieńmy tylko ostatnie: Poverty Among Immigrant Children in Europe (2009), When Famine Returns (2003), The Negative Sublime: Ethics at the Dark Borders of Reason (2003). Przy tym McCormick to myśliciel w swojej przekorze nadzwyczaj skromny i powściągliwy. Brytyjczyk z pochodzenia, Amerykanin i Kanadyjczyk z wychowania, profesor filozoficznej akademii w Liechtensteinie, a przy tym – chyba dlatego, że mieszka i pracuje od lat w Paryżu – prawdziwy kartezjański sceptyk, dla którego filozoficzna robota to zawód wysokiego ryzyka, niskiej pożyteczności społecznej, a nade wszystko profesja wymagająca ogromnej pokory wobec własnych możliwości poznawczych. W tym też jest przekorny – po sokratejsku załamuje ręce nad własną niewiedzą, jest niepospolitym erudytą. W przekonaniu, że warto dziś słuchać takich przekornych filozofów, że po śmierci ks. Józefa Tischnera, Barbary Skargi i Leszka Kołakowskiego nie ma już ich zbyt wielu, proponujemy Państwu poniższą medytację

Wspólnym mianownikiem Twojej filozoficznej pracy, łączącym niemal całość zagadnień, którymi się zajmujesz, jest to, że wszystkie one znajdują się jakby „pod powierzchnią” codzienności. Masz filozoficzną zdolność podejmowania kwestii niebezpiecznych, które co prawda dziś, tu i teraz, jeszcze nas nie dotyczą, ale stanowią ciągłe zagrożenie, mogą dotknąć nas w każdej chwili. Ekonomiści wiedzą niemal wszystko o biedzie i głodzie, Ty jednak wynosisz te problemy na poziom praktyki i działania, zadajesz sobie pytanie: „Co ja mam robić w obliczu ludzkiej tragedii?”. Czy potrafiłbyś wskazać, co w Twojej filozofii dostarcza Ci tego rodzaju wrażliwości, wyposaża Cię w lepszy wzrok i słuch, większą czułość i zdolność przyswajania? Jakie kwalifikacje dają Ci siłę do pisania kolejnej książki z dziedziny ekoetyki?Zacznę od anegdoty. Nie tak dawno temu spotkałem się, po dłuższej przerwie, z pewnym filozofem etiopskim poznanym podczas światowego kongresu filozofii w Korei. Powiedział mi, że nie rozumie, dlaczego przez całe lata nie przyjmowałem od niego zaproszeń do Addis Abeby, mimo, że obiecywał pokryć wszelkie koszty związane z podróżą. Poszliśmy na krótki spacer, podczas którego starałem się wytłumaczyć powody mojego ociągania. Przyznałem…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nieobecność Kołakowskiego