Subskrybuj
Polski krytyk i historyk literatury, profesor na Wydziale Polonistyki UJ. W 1985 r. został laureatem Nagrody Fundacji im. Kościelskich, w 1993 – członkiem jury tej nagrody. Przez jedną trzyletnią kadencję członek jury Nagrody Literackiej Nike,...

Głosy o Błońskim

W styczniowym numerze opublikowaliśmy fragmenty <em>Dziennika</em> profesora Jana Błońskiego wraz z trzema krótki esejami o książce i jej autorze. Dziś kolejne głosy o Błońskim.

Z niezwykłym wzruszeniem czyta się zamieszczone w tomie relacje Błońskiego z dziejów rodziny i z różnych okresów jego życia. Dynamikę tej książce nadaje upływający czas, dojrzewanie i  zmienność punktów widzenia. W pierwszym tekstów nie ma jeszcze tego Błońskiego, którego znaliśmy wszyscy: dojrzałego i uznanego w świecie literackim krytyka, z którego zdaniem liczyli się wszyscy. Jest dziecko z rodziny inteligenckiej, ale po różnych przejściach – przeganianej przez historyczne wydarzenia po Europie, czasem życiowo degradowanej, doświadczanej też przez rozmaite tragedie. Zawsze się zastanawiałem, czy takie losy były dla Polaków owego pokolenia typowe, czy stanowiły coś niezwykłego. Chyba jednak to pierwsze. Podobnie jak dość zwyczajne były związki rodzinne z innymi nacjami – tak jak silne i brzemienne w konsekwencje związki polsko-francuskie w przypadku rodziny Błońskich. I jeszcze jedna ważna rzecz, na którą autor wspomnień kładzie nacisk: edukacja rodzinna była wychowaniem w służbie wartościom moralnym. Rodzice, wujowie przyszłego krytyka byli ludźmi skromnymi, ale nieposzlakowanymi. Trudno przecenić to dziedzictwo w perspektywie czasów stalinizmu, które właśnie miały nadejść. Na razie jednak dorastającego chłopca czekały przeżycia wojny.

Bardzo interesujące są relacje wojenne Błońskiego. Przedstawia siebie jako chłopca nie przesadnie odważnego, wolnego od częstego u nastolatków „chojractwa”, a jednocześnie wrażliwego moralnie. Autor wspomnień opowiada – nie po raz pierwszy – historię  o żydowskich dzieciach, zapewne uciekinierach z getta, które spotkał na ulicy w sąsiedztwie muru. Jako dwunastolatek rzeczywiście nie mógł im pomóc, ale poczuł się niejako ich – pośmiertnie – dłużnikiem, skąd wziął się po latach przełomowy w stosunkach polsko-żydowskich artykuł Biedni Polacy patrzą na getto. Pamiętam, jak czytając ten szkic w roku 1987 – a potem wściekłe ataki narodowców na Błońskiego – czułem się dumny z odwagi mojego Profesora. To bardzo ważne w interpretacji odwagi Błońskiego: ta, której mu nie brakowało, to najczystszej wody odwaga cywilna, poczucie, co jest zachowaniem godziwym, a co – nagannym. Dzięki tej cywilnej odwadze krytyk, który – jak przyznaje – nigdy nie należał do żadnej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Po co nam Gross?