Tischner spuścił wzrok, milczał, ale Jan Paweł II, odpowiadając, zwrócił się właśnie do niego: „Pamiętasz, Józiu, kto był prymasem Niemiec w czasach Hegla? Nikt nie pamięta. Ty masz być Heglem”.
Nawet jeśli to opowieść zmyślona, nawet jeśli nie powiedział tego papież, lecz ktoś inny – ta anegdota dobrze oddaje napięcie, które nosił w sobie sam Tischner. Kim był? Czy był tym, kim chciał być? Czy robił to, do czego czuł się najbardziej powołany? Czy też raczej to, czego oczekiwali od niego inni?
Cezary Wodziński w książce-rozmowie Między anegdotą a doświadczeniem wspomina, że w połowie lat dziewięćdziesiątych bezskutecznie próbował umówić się z Tischnerem na dysputę o filozofii, która także miała zaowocować książką. Pomysł narodził się wcześniej, ale ożył na nowo po wydaniu rozmów Między Panem a Plebanem. „Tischnerowi”, wspomina Wodziński, „nie podobał się jego własny portret,…