Subskrybuj
fot. Guy Bell/Rex/East News
Polski socjolog, filozof, eseista, jeden z twórców koncepcji postmodernizmu; przez wiele lat pełnił funkcję kierownika Katedry Socjologii na University of Leeds. Laureat Nagrody im. Theodora W. Adorno i Nagrody Księcia Asturii w dziedzinie komunikacji i...

Jak Galatea Narcyzem się stała

Być Pigmalionem to tyle, co do własnego spełnienia potrzebować stworzenia Galatei. Być Narcyzem to tyle, co uczynić Galateę zbędną. Kult piękna w wydaniu Pigmaliona pcha go do upiększania świata. Narcyzowa reforma czyni kult piękna nasięzwrotnym.

Jak powiada Owidiusz w swych Metamorfozach (dziele, któremu przypadło drugie po Biblii miejsce w zapładnianiu europejskiej wyobraźni od lat renesansu), Pigmalion był rzeźbiarzem, który swe życie tworzeniu bez reszty poświęcił:

 

„Cały dzień go zajmował przedmiot ulubiony;

Pod jego dłutem piękność cudowna wstawała,

Której żadna kobieta jeszcze nie sprostała.

Zapala go miłością własne jego dzieło;

Mniema, że jakieś bóstwo czuciem je natchnęło

(…)

Rzeźba zwodzi rzeźbiarza. Patrzy na jej wdzięki,

Unosi się, zachwyca dziełem swojej ręki”[1]. Najdoskonalsze z jego dzieł (przynajmniej we własnym jego odbiorze), figura kobieca z kości słoniowej dłutem Pigmaliona wyczarowana, na tyle swym pięknem swego twórcę zachwyciła, że ubłagał bogów, by obdarzyli ją duszą. Pod imieniem Galatei, zapożyczonym u innej z Owidiuszowych bohaterek, uczynią je malarze pospołu z pisarzami czasów rewolucji przemysłowej (m.in. Jean-Léon Gérôme, Honoré Daumier, Edward Burne-Jones, Auguste Rodin, Paul Delvaux, Francisco Goya, François Boucher) postacią kultową, a wyczyn Pigmaliona stanie się jednym z najpopularniejszych motywów ich własnej i licznych ich naśladowców twórczości. Dzieje Pigmaliona pasowały jak ulał do XIX-wiecznej atmosfery ludzkiej rywalizacji z kunsztem twórczym Przyrody…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zrozumieć piękno