Książka Romana Graczyka wzbudziła wiele emocji i refleksji. Główną falę dyskusji mamy już za sobą. Dyskutanci w zasadzie nie podważali faktów zgromadzonych przez autora, krytykując głównie jego warsztat za selektywny dobór faktów i prawomocność wnioskowania oraz polemizując z samymi wnioskami. Pod tym względem jest to dyskusja analogiczna do równolegle toczonej debaty nad książką Grossów.
W dyskusji nad książką Graczyka zabrakło systematycznej refleksji nad językiem zastosowanym do opisu zebranych faktów. Moim zdaniem przynajmniej w pewnym stopniu to właśnie użyty język zaprowadził autora, częściowo wbrew jego woli, na pozycje, które obecnie zajmuje i które są tak ostro krytykowane. Poniżej uzasadniam ten pogląd na najważniejszych przykładach, zastrzegając, że są to refleksje amatora, a nie językoznawcy.
TytułCo oznacza pytajnik postawiony w tytule? We wszystkich znanych mi językach pytajnik za tezą oznacza zakwestionowanie tej tezy….