Subskrybuj
Historyk sztuki, współpracuje z „Zeszytami Literackimi”. Ostatnio wydała biografię Jaka szkoda. Krótkie życie Pauli Modersohn-Becker oraz zbiór opowiadań Ten kraj. Publikuje pod pseudonimem.

Biały lament

Na białej okładce pochyłymi literami zapisane zostało imię „Gabriel”. Czy poezja ocala: od niepamięci, niewiary? Czasami powstaje z konieczności, jest splataniem słów po nocy, wbrew i pomimo rozpaczy.

W wydanym niedawno monumentalnym Poet’s Glossary(Słownik Poety) Edward Hirsch wyjaśniał, że w elegii dokonuje się „praca żałoby”, jej materiałem jest śmiertelna utrata i pocieszenie. Wiersz „przekłada ból na język rytuału i czyni go bardziej znośnym”. To hasło amerykański poeta ułożył kilka lat temu. Niedawno przyznał w wywiadzie, że dziś już by tak nie podkreślał aspektu pocieszenia. W sierpniu 2011 r., kiedy nad Nowym Jorkiem szalał huragan Irene, 20-letni Gabriel Hirsch nie wrócił na noc do domu. Policja niechętnie szukała imprezowego, formalnie dorosłego chłopaka. Dopiero po trzech dniach rodzice poznali jego tragiczny los: został poczęstowany narkotykiem, zapewne wsypanym do alkoholu. Miał silny atak epilepsji, lekarze nie zdołali…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wspólnota