Subskrybuj
Dr nauk humanistycznych, filolog, krytyk literacki. Zajmuje się literaturą XX w., współczesną prozą polską i melancholią.

Ciałopisanie

Wobec smugi cienia nikt nie jest obojętny – to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po lekturze <i>Dziennika zimowego</i> Paula Austera. Bez względu na to, jak intensywna jest narzucająca się zewsząd kampania wiecznej młodości, po sześćdziesiątce trudno oprzeć się pokusie przeprowadzenia bilansu zysków i strat, trudno nie spojrzeć wstecz, ale i – co być może trudniejsze – przed siebie.

Nie inaczej sprawy się mają w diariuszu autora Trylogii nowojorskiej, który jest zapisem wkraczania w „zimę życia”. Jednak praca pamięci, odzyskiwanie minionego we wspomnieniu, restytucja czasu przeszłego odbywa się w Dzienniku… głównie poprzez ciało. To ono jest w zapiskach amerykańskiego pisarza najsilniejszym znakiem rozwarstwienia „ja” i najczulszym instrumentem egzystencjalnym. Bohater i narrator najnowszej książki Austera ma sześćdziesiąt cztery lata i, jak powiada, nosi w sobie jakąś skazę czy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nazywaj rzeczy po imieniu