Oczywiście, jej przebieg zależy od splotu różnych czynników (sama skala protestów jest tylko punktem wyjścia; kluczową rolę może odgrywać na przykład stopień organizacji opozycjonistów czy poziom frustracji napędzających zamieszki) – i nie ma stuprocentowych recept na opanowanie sytuacji. W końcu nawet najostrzejsze represje niekoniecznie prowadzą do „normalizacji”, a polityka ustępstw nie gwarantuje powstrzymania rewolucji. Ale to właśnie rewolucyjny potencjał ulicznych protestów włącza sygnały alarmowe w rządowych gabinetach, testując zarówno ideologiczną spójność elit, jak i…