Jako posłuszna nowicjuszka zapytałam: „A co mam pisać?”. „Pisarstwo” kojarzyło mi się wówczas z powieściami. Ale matka Edyta Samukówna, matematyczka, ogromnym kultem darzyła historię (mimo wielkich trudności, przywiozła z Wilna klasztorne archiwum). Oczywiste dla niej było, że jak pisać, to dzieje. Kazała mi więc uporządkować dokumenty i zgłosić się do profesora Karola Górskiego, który właśnie był u nas – jak co roku –…