70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Kobiety na babińcu, kadr z filmu "Mizrech un majrew" (Wschód i zachód), 1923 / oprac. graficzne: Cezary Gwóźdź

Wspólny pokój – wielogłos kobiet w poezji jidysz

Zarówno monografia „Kol isze”, jak i antologia „Moja dzika koza” kładą nacisk na znaczenie ról genderowych (córki, panny na wydaniu, narzeczonej, żony, matki, aguny). Ważną funkcję pełnią nie tylko relacje matka–córka, ale także poetyckie relacje siostrzańskie, w których dialog między kobietami poetkami ma istotne znaczenie.

Rzadko się zdarza, że wydanie monografii naukowej i antologii poetyckiej jest długo wyczekiwanym oraz przełomowym wydarzeniem w świecie literatury i nauki. Ale raz na jakiś czas takie przypadki mają miejsce, a potwierdzają to wydane niemal jednocześnie: monografia Joanny Lisek Kol isze – głos kobiet w poezji jidysz (od XVI w. do 1939 r.) oraz Moja dzika koza. Antologia poetek jidysz w wyborze i opracowaniu Karoliny Szymaniak, Joanny Lisek i Belli Szwarcman-Czarnoty. Te dwa pionierskie tomy, powstałe w ramach jednego długoletniego projektu badawczego, są wobec siebie komplementarne, choć każdy z nich proponuje inne spojrzenie na temat poezji jidysz tworzonej przez kobiety.

Monografia naukowa Joanny Lisek to pierwsza praca na gruncie polskich badań literaturoznawczych oraz jidyszystycznych prezentująca tak szczegółowo i obszernie dorobek żydowskich poetek jidysz. Autorka zbadała i opisała aż pięć wieków rozwoju poezji kobiet, których pisarstwo i biografia (silnie ze sobą zespolone) są albo znane w wąskim gronie czytelniczym oraz specjalistycznym, albo zupełnie zapomniane. W analizach dziedzictwa kobiecej literatury jidysz w ciągu 400 lat Lisek nie ogranicza się wyłącznie do jednego obszaru geograficznego, ale przybliża etapy kształtowania się twórczości ponad 30 poetek na terenach Polski, USA, Rosji (ZSRR), Ukrainy, Litwy, ukazując w ten sposób kontekst historyczno-kulturowy i społeczno-polityczny. Wyjątkowość tej pracy historycznoliterackiej polega na tym, że – po pierwsze – autorka nie tylko poddała wieloaspektowej interpretacji niemal zupełnie nieznany materiał, ale także samodzielnie przetłumaczyła większość badanej poezji niedostępnej polskojęzycznym czytelniczkom / czytelnikom; po drugie – do opisu splotu biograficznych doświadczeń, podmiotowości kobiecej oraz modeli kobiecości obecnych w poezji jidysz wprowadziła pojęcie kol isze (głosu kobiet), które znakomicie oddaje napięcie między obecnością, słyszalnością a marginalizacją, tłumieniem poetyckiej ekspresji kobiet w historii literatury (nie tylko żydowskiej); po trzecie zaś – do badań wykorzystała nie tylko metodę close reading, narzędzia z zakresu analizy i interpretacji literatury, krytyki tematycznej i przekładu, ale zwłaszcza krytyki feministycznej i badań genderowych, odważnie i pioniersko wprowadzając kategorię podmiotki lirycznej wierszy.

Celem badań Joanny Lisek było zwrócenie uwagi na niedowartościowanie dziedzictwa języka jidysz, a co za tym idzie – aktywności pisarskiej Żydówek. Uznawany za język kobiet i mężczyzn, którzy są „jak kobiety”, za język folklorystyczny i codzienny, mame loszn (język macierzysty) stanowiący przeciwieństwo loszn kojdesz (języka świętego).

Jidysz do niemal końca XIX w. pozbawiony był społecznego prestiżu, a literatura w nim tworzona, szczególnie przez kobiety, niemal nie funkcjonowała w kanonach.

Badaczka zwraca uwagę na to, że choć sytuacja jidysz zmieniła się na lepsze w epoce nowoczesnej, nie oznaczało to jednoczesnego dowartościowania pisarstwa kobiet, które były poddane potrójnej marginalizacji: jako przedstawicielki mniejszości narodowej i religijnej, jako członkinie systemu społecznego opartego na patriarchacie, jako pisarki tworzące w języku uchodzącym za pospolity, domowy. Tym, co interesuje autorkę najbardziej, jest poznanie sposobów działania kobiet poetek w przestrzeni owego niedowartościowania i marginalizacji, mechanizmów personalizacji i zajmowania pozycji w ramach patriarchalnych ram literackich, a przede wszystkim odkrywanie indywidualnych i wspólnotowych strategii pisarskich, za pomocą których poetki jidysz budowały i wyrażały własną podmiotowość.

Wszystkie poruszone przez Joannę Lisek w monografii tematy i problemy znajdują rzeczywiste oraz konkretne odzwierciedlenie w antologii Moja dzika koza, która prezentuje obszerny dorobek poetek tworzących w jidysz od XVI w. do współczesności i proponuje nieco inne spojrzenie na poezję żydowskich kobiet. Choć głównym celem obu tomów jest wydobycie z zapomnienia i wyróżnienie sygnatury kobiecego pisania w jidysz, to różnice między nimi polegają nie tylko na odmiennym charakterze publikacji – stricte naukowym i bardziej popularyzatorskim, ale zwłaszcza na tym, że monografia Lisek zbudowana jest w układzie chronologicznym oraz geograficznym literatury jidysz, natomiast antologia uporządkowana jest tematycznie. Ta koronkowa robota translatorsko-edytorska zespołu najlepszych współczesnych polskich tłumaczek i tłumaczy jidysz, prowadzona pod kierunkiem wybitnych jidyszystek – Szymaniak, Lisek, Szwarcman-Czarnoty, obejmuje twórczość aż 50 autorek, która została pogrupowana w 17 najważniejszych i najbardziej charakterystycznych dla tej poezji obszarach tematycznych. Podczas nadawania kształtu antologii jej redaktorki miały oczywiście w pamięci kanoniczny tom Jidisze dichterins Ezry Kormana (z 1928 r.) oraz zbiór poezji żydowskiej pod redakcją Salomona Łastika i Arnolda Słuckiego (z 1983 r.), ale z pełną świadomością i odwagą obrały inną strategię edytorską. Wybrały znakomity i zaskakujący tytuł dla antologii, który pochodzi z wiersza Rukhl Fishman i nawiązuje do jego treści: koza jest „symbolem tego, co niekiedy wewnętrznie sprzeczne, nieujarzmione, choć bliskie, niemal oswojone” (s. 34), jest metaforą twórczości literackiej, poetyckiej, która nie daje się łatwo okiełznać.

To także symbol reprezentujący naród żydowski, który żyje w diasporze, oraz motyw w ludowych pieśniach jidysz oznaczający kobietę żydowską. Nietypowe, subiektywne ułożenie wierszy w Mojej dzikiej kozie to kolejny atut zbioru – redaktorki zaprezentowały nie dość obecną i niedocenianą (nawet przez badaczki feministyczne) wielopokoleniową spuściznę poetek za pomocą takich kategorii, jak np. genealogie, (auto)portrety, w kręgu Tory i tradycji, między kobietami, męskość, szafa, rodzicielki, dom i bezdomność, Churbn, pisząc. W ten sposób redaktorkom udało się stworzyć mapę obszarów zróżnicowanego doświadczenia kobiet i uwypuklić perspektywę kobiecego podmiotu obecną w tej twórczości.

Margines jako miejsce emancypacji

„Pod koniec XIX w., gdy jidysz i pisane w nim teksty uznano za ważną część żydowskiej kultury, kobiecy rodowód tej literatury zaczął być czymś wstydliwym. Twórcy nowoczesnej kultury żydowskiej włożyli wiele wysiłku w to, aby ten kłopotliwy rodowód zmaskulinizować, w rezultacie powstał kanon dzieł literackich w jidysz, z którego skutecznie wyrugowano kobiety”[1] – wyjaśnia w wywiadzie Karolina Szymaniak, nawiązując do statusu jidyszowej poezji kobiet na przestrzeni stuleci. Analizuje tę kwestię szczegółowo również Joanna Lisek, pisząc o tym, w jaki sposób poetki jidysz radziły sobie z potrójną marginalizacją, łączyły tradycyjne role Żydówek (religijnych lub zasymilowanych) z praktyką pisarską, a także jak dostawały się do głównych nurtów literackich. Imponująca jest determinacja kobiet, dla których niejednokrotnie jedyną możliwością literackiego zaistnienia było wniknięcie do obiegu tylnymi drzwiami. Mimo to nie traciły one zapału i rozwijały swoją twórczość, buntując się zarówno przeciw tradycyjnym, narzucanym społecznie oraz kulturowo modelom kobiecości, jak i sztywnym strukturom kanonu literackiego, w którym nie przewidywano dla nich miejsca. Ze współczesnej perspektywy zaskakujące wydaje się to, że kobiety nie straciły jednak siły poetyckiego głosu, lecz stawiały opór i konsekwentnie eksplorowały własne doświadczenia utrwalane w wierszach. Paradoksalnie więc, funkcjonując przez wieki na marginesie, poetki uczyniły z niego miejsce osobistej i wspólnotowej emancypacji. (Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie poetki akceptowały ramę „poezji kobiecej”, sprzeciwiały się – jak np. Kadia Mołodowska – klasyfikowaniu własnej twórczości według stereotypowego ich zdaniem klucza płci. Wiele z nich zapewne nie zgodziłoby się dziś na przynależność do wspólnoty poetek emancypantek, których twórczość analizujemy głównie przez pryzmat kategorii kobiecości).

Niewybaczalnym uproszczeniem i błędem byłoby oczywiście nadawanie wartości praktykom patriarchalnym i wykluczającym poezję jidysz autorstwa kobiet. Faktem jest natomiast to, że tworząc w tej peryferyjnej przestrzeni, gdzie nie obowiązywały sztywne, ograniczające reguły pisania na uniwersalne, androcentryczne tematy, kobiety mogły pozwolić sobie na indywidualizm i innowacyjność. Przejaw tego jest widoczny – jak podkreślają monografistka i antologistki – w radykalności podejmowanej w poezji tematyki, wariacjach formalnych oraz postawach twórczych poetek. Jidyszowa poezja kobiet – począwszy od dawnych tchines, przez nowoczesne i awangardowe eksperymenty, aż po wiersze współczesne – charakteryzuje się mocno zindywidualizowaną i osobistą wymową (praktyka pisarska poetek jidysz przypomina często pisanie intymnego dziennika[2]). Autorki – takie jak m.in. Ester Szumiaczer, Rochelle Werpińska, Chana Lewin, Anna Margolin – odznaczały się wysoką samoświadomością własnego pisarskiego umiejscowienia, w twórczości podejmowały zagadnienia związane z tożsamością i podmiotowością, a także kwestie uznawane za tabu, jak macierzyństwo, somatyczne doświadczenia ciąży i porodu, (homo)erotyzm, rozpychając w ten sposób granice sfery publicznej i poetyckiej wypowiedzi. Znajdujące się poza ryzami kanonu poetki mogły więc pozwolić sobie na eksploatowanie tematów uznawanych za intymne, wstydliwe, niepoprawne politycznie, co dziś jest głównym walorem ich dorobku artystycznego, szczególnie cenionym w badaniach genderowych i krytyce feministycznej.

Dialog córek i matek

W żydowskich pieśniach religijnych i świeckich jednym z głównych lejtmotywów – jak zaznacza Joanna Lisek – jest dialog między córkami i matkami, stanowiący wzorzec przekazywanego między pokoleniami modelu kobiecości. Zawarte w tych utworach przestrogi matek, pełniących funkcję strażniczek, ich troska czy wiedza o obyczajach otrzymana od babek i pramatek, a także skargi i bunt córek wobec przymusu żydowskiej tradycji ukształtowały sposób artykułowania kobiecej podmiotowości, formę ekspresji poetyckiej, kontynuowanej w kolejnych stuleciach już w nowoczesnej poezji. Zarówno monografia Lisek, jak i antologia kładą nacisk na ukazanie kobiecej genealogii oraz podkreślenie znaczenia ról genderowych (córki, panny na wydaniu, narzeczonej, żony, matki, aguny), nie tylko jednak na przykładzie relacji matka–córka, ale także w poetyckich relacjach siostrzańskich, w których dialog między kobietami poetkami ma istotne znaczenie. W ten sposób autorka i redaktorki wprowadzają kontekst historyczno-kulturowy niezbędny do interpretacji dawnej i współczesnej poezji jidysz, w której poetki albo kontynuują żydowską tradycję przekazywaną w linii żeńskiej, albo poddają ją krytyce.

Niezwykle interesującym tematem towarzyszącym dialogom matek i córek jest ubranie oraz jego symbolika. Kobiece ubrania w poezji jidysz odgrywają ściśle określoną rolę – na zasadzie synekdochy wprowadzają do wierszy poważne kwestie, jak konflikt pokoleń, stosunek do tradycji i religii, cielesność i seksualność, trauma i żałoba. Widać to doskonale na przykładzie twórczości Chany Lewin czy Rochelle Werpińskiej, gdzie metafory zwiewnych i krótkich sukienek córek oraz ciężkich i długich sukni matek sugerują bunt młodszego pokolenia wobec skostniałych i przemocowych paradygmatów kobiecości, a także u Anny Margolin, gdzie opis ubranego ciała kobiety i patrzącej na nią szczegółowo podmiotki wiersza jest maską dla tematu miłości lesbijskiej. Natomiast obecne w utworach Debory Vogel czy Racheli H. Korn wątki przywdziewania nowych (żałobnych) ubrań / sukien w kontekście utraty i / lub traumy pozagładowej nawiązują do kwestii żydowskiej tożsamości oraz obowiązku pamięci. Dzięki poruszaniu przez poetki w ich twórczości bardzo osobistych i uchodzących za kontrowersyjne zagadnień, przez idiomatyczność doświadczeń wpisanych jednak w określoną wspólnotę – głos kobiet w poezji jidysz wyraża aktualne również dziś dążenie do wolności, autonomii, dekonstruuje stereotypy czy redefiniuje kobiecość, upominając się o należyte dla niej miejsce w dyskursie literackim i publicznym.

Spotkania i zachwyty

Monografia Kol isze i antologia stanowią doskonały przykład tego, w jaki sposób praca naukowo-przekładowa może rozpoczynać się i ewoluować dzięki kategoriom spotkania i zachwytu. Joanna Lisek, Karolina Szymaniak oraz Bella Szwarcman-Czarnota niejednokrotnie podkreślają znaczenie ich osobistych wyborów jako tłumaczek i interpretatorek kobiecej poezji jidysz, które oddziaływały bezpośrednio na pracę nad projektem i jego ostateczny kształt. Subiektywizm i indywidualizm (tak cenione przez krytykę feministyczną) są więc kolejnym walorem obu tomów.

Współpraca jidyszystek polegała nie tylko na wymianie fascynacji poezją konkretnych autorek, pomysłów translatorskich i kompozycyjnych, ale przede wszystkim na wymianie ich kobiecych, bardzo różnorodnych doświadczeń biograficznych.

Na wspólnym szacunku dla własnych wrażliwości, sympatii, emocji, które miały niebagatelny wpływ na niedający się ukryć w przekładzie stosunek tłumaczek do tekstów. Co więcej, diasporyczna i eksterytorialna literatura jidysz zaważyła na tym, że praca przekładowa (i jak się okazało, także redaktorska) miała w jakimś stopniu charakter nomadyczny, a wielogłos poetek nałożył się na wielogłos tłumaczek, tworząc w relacji z czytelniczkami / czytelnikami polifonię głosów i doświadczeń.

O spotkaniach i zachwytach w tym przypadku można mówić z jeszcze innej perspektywy. Fenomenem monografii i antologii jest to, że na ich podstawie powstają prace artystyczne i spektakle teatralne, a poezja w nich przetłumaczona i zinterpretowana żyje poza środowiskiem specjalistycznym, uwalniając swój potencjał komunikacyjny zwłaszcza między kobietami (redaktorki przywołują sytuacje, gdy wiersze o macierzyństwie pomogły w budowaniu nowej relacji między matką i córką, która właśnie urodziła własne dziecko). Nie sposób również nie zauważyć i nie docenić warstwy estetycznej monografii i antologii, które dla moli książkowych czy współczesnych wymagających wizualnie odbiorców są prawdziwą ucztą dla oczu! To efekt spotkań i współpracy: monografistki z Cezarym Gwoździem, który stworzył misternie dopracowany projekt graficzny Kol isze –z efektownie wkomponowanymi fotografiami w niezwykle trudny do atrakcyjnego zaprezentowania tekst naukowy oraz z czytelnie umieszczonymi fragmentami wierszy w dwóch językach, a także antologistek z Aleksandrą Czudżak, która przygotowała wyjątkową warstwę wizualną Mojej dzikiej kozy – z przepięknymi ilustracjami będącymi również osobistą interpretacją tej poezji. Oba tomy są według mnie przełomowe zatem pod względem recepcyjnym i wydawniczym, ponieważ autorce i redaktorkom oraz ich współpracownikom i wydawcom udało się dowieść, że polskie wydawnictwa naukowe czy specjalistyczne mogą być nie tylko wartościowe pod względem treści, ale mogą także wzbudzać zachwyt.

_
Joanna Lisek

Kol isze. Głos kobiet w poezji jidysz (od XVI w. do 1939 r.)

Wydawnictwo Pogranicze, Sejny 2018, s. 716

Moja dzika koza. Antologia poetek jidysz

red. Bella Szwarcman-Czarnota, Joanna Lisek,  Karolina Szymaniak

Wydawnictwo Austeria, Kraków 2019, s. 624

_

[1] Jestem kobietą. Rozmowa Zofii Zaleskiej z Karoliną Szymaniak, „Dwutygodnik” 2019, nr 257, https://www.dwutygodnik.com/artykul/8300-jestem-kobieta.html (dostęp: 5 września 2019 r.).

[2] Analizuje to zagadnienie szerzej Joanna Lisek na przykładzie dorobku Broni Baum w monografii (s. 264–313) i w tekście: „Egoistyczne analizy to moja ulubiona praca”. Rękopisy Broni Baum, czyli kiedy wiersz staje się egodokumentem, „Autobiografia. Literatura. Kultura. Media” 2017, nr 1 (8), s. 39–56.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter