70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Lekcja Holokaustu

Instytucja państwa zostaje osłabiona w momencie wyłonienia się jego narodowej formuły, którą Arendt określa jako podbój państwa przez naród prowadzący do konfliktu praw obywatela i członka narodu oraz do zakwestionowania statusu obywatela mieszkańców nienależących do narodowej większości i niekiedy ich denaturalizacji

Przełomowe zdarzenia historyczne poszerzają nasz horyzont oczekiwań wobec tego, co nadejdzie. Widzimy w nich obietnicę lub groźbę, która wypełni się w przyszłości. W rewolucji francuskiej dostrzegamy początek przemian społecznych, które miały już miejsce, np. rewolucji październikowej, dekolonizacji czy emancypacji kobiet, a także kolejnych niespełnionych przekształceń świata. Ruch Solidarności, o którym także zdarza się nam myśleć jako o ziszczeniu nadziei 1789 r., jest przepowiednią wyłonienia się wspólnoty demokratycznej, inkluzywnej i równościowej, a ostatnie 25 lat III RP rozumiemy jako wciąż niezrealizowaną próbę jej wypełnienia. Podobnie jak rewolucja francuska i Solidarność, Holokaust pozostaje dla nas zapowiedzią, której nie wyczerpuje żadne późniejsze zdarzenie. W przeciwieństwie do dwóch pierwszych, jest on przestrogą, która mobilizuje do myślenia i działania.

W nowej książce Timothy Snyder przekonuje czytelników, że Holokaust jest nadal realną groźbą. Wyjaśnienie, jak do niego doszło, ma wskazywać, czego dokładnie powinniśmy się obawiać i gdzie szukać potencjalnych środków do zapobieżenia powtórzeniu się historii. Snyder kieruje naszą uwagę na kombinację decydujących czynników podsuwanych już wcześniej przez badaczy zajmujących się Holokaustem, porządkuje je jednak w nową konfigurację, wprowadzając do niej elementy, które pojawiały się na marginesie dotychczasowych debat.

 

Panika ekologiczna

Ważnym ruchem kształtującym ten układ jest wskazanie przez Snydera – podobnie jak w jego poprzedniej książce Skrwawione ziemie – Europy Wschodniej jako głównej sceny wydarzeń. Dotychczasowe badania koncentrowały się na krajach zachodnich, III Rzeszy i Auschwitz, gdyż wiedza o funkcjonowaniu tamtejszego aparatu eksterminacji Żydów została szybciej opracowana, a relacje ocalałych na tych terenach dominują wśród zebranych świadectw. Oparte na nich ustalenia różnią się od informacji na temat przebiegu Zagłady na ziemiach polskich, białoruskich, ukraińskich, rosyjskich i państw bałtyckich, a to przecież właśnie na tym obszarze rozpoczęło się masowe mordowanie Żydów i tu ludobójcza polityka przyniosła najwięcej ofiar. Większość żydowskich mieszkańców Francji (75%), Danii (95%) i część społeczności żydowskiej Holandii (25%) przeżyła Holokaust, a w pasie terytorium od Zatoki Fińskiej po Morze Azowskie nie ocalał prawie nikt (5%). Snyder zwraca uwagę, że przeważająca liczba „zachodnich” ofiar została przetransportowana koleją do odległego Auschwitz i zamordowana w komorach gazowych, podczas gdy „wschodnich” Żydów rozstrzelano w lasach i jarach niedaleko miejsc, w których żyli. Jedno ze znanych przedstawień nazistowskiej zbrodni jako przedsięwzięcia przeprowadzonego przez ówczesną machinę państwową na odległość, przy wykorzystaniu biurokratów sterujących zaawansowanymi metodami zarządzania i nowoczesnych środków technicznych, nie odpowiada rzeczywistości Holokaustu zrealizowanego na wschodnich peryferiach III Rzeszy.

Skalę i naturę Holokaustu w tej przestrzeni wyjaśnia, zdaniem Snydera, brak państwa. Naziści, podbijając kolejne terytoria na Wschodzie, niszczą istniejące tam struktury państwowe, pozostawiając jedynie służby porządkowe, które wykorzystają do zabezpieczenia ludobójczych projektów. Nie okupują Polski, państw bałtyckich i obszaru ZSRR, lecz kolonizują je. Oznacza to, że nie obowiązuje na nich ani dawne prawo podbitego państwa, ani prawo III Rzeszy, ani prawo międzynarodowe, w tym prawa wojny. Mieszkańcy tych terenów przestają być obywatelami państw i tym samym zostają pozbawieni przysługującej im ochrony prawnej. Ich kraje przestały istnieć, a żadne inne państwo nie przyznało im statusu obywateli. Zdani są na łaskę nowych zarządców zajętej przestrzeni, którzy, nieograniczani żadnymi procedurami administracyjnymi czy prawnymi, rozporządzają ich życiem zgodnie z własnym interesem. Mogą ich bez podania powodu aresztować, zmusić do pracy, wysiedlić, pozbawić własności lub zabić.

Dlaczego naziści niszczyli państwa na Wschodzie? Dotąd badacze tłumaczyli ich działania tradycją polityki kolonialnej, której utarte sposoby postępowania Hitler wdrażał, budując nazistowskie imperium. O ile kształt, jaki przybrały stare imperia, takie jak Wielka Brytania i Francja, nie był skutkiem zamierzonych działań, ale rezultatem historycznego przypadku, o tyle spóźnieni na rywalizację mocarstw naziści postępowali planowo i dość konwencjonalnie. Wzorując się na imperium USA, którego ekspansja polegała na przenoszeniu coraz dalej granicy swojego terytorium, nie zaś na podbijaniu terytoriów zamorskich, przestrzeń kolonialną widzieli zaraz za wschodnimi granicami Rzeszy. Zapanowanie nad tymi ziemiami uzasadniali uznanym w myśleniu kolonialnym argumentem, że ich mieszkańcy są niżej rozwinięci cywilizacyjnie. W zarządzaniu nimi posługiwali się natomiast przyjętą przez europejski kolonializm strategią wytwarzania kontrolowanego chaosu, osiąganego poprzez demontaż istniejących struktur władzy i instytucji prawnych oraz destrukcję więzi społecznych, w tym zawodowych i sąsiedzkich. Pożądanym rezultatem takich działań było wytworzenie niezdolnej do oporu i łatwo poddającej się działaniom zarządców masy ludzkiej składającej się z jednostek i ich rodzin. Logika kolonialnego podboju zakłada również, że dzicy nie szanują praw ludzi cywilizowanych, w tym reguł walki, i aby wygrać z nimi siłową konfrontację, należy zawiesić obowiązywanie zasad stosowanych w konfliktach między społeczeństwami rozwiniętymi. Podczas podboju kolonialnego wszystko jest dozwolone, w tym brutalne podporządkowanie Polaków, Białorusinów i Ukraińców oraz mordowanie żydowskich mężczyzn, kobiet i dzieci.

Snyder wydaje się zgadzać z tą „szkołą” wyjaśniania działań nazistów, wprowadza jednak do jej propozycji pewne korekty i uzupełnienia. Projekt budowy imperium Hitlera i kolonialny rasizm tłumaczy, co prawda, „politykę wschodnią” Rzeszy, ale tylko częściowo wyjaśnia, dlaczego na tych terenach zamordowano najwięcej Żydów, a w ogóle nie odpowiada już na pytanie, dlaczego właściwie Żydów. Według amerykańskiego historyka skuteczność eliminacyjnych działań nazistów we wschodniej Europie lepiej tłumaczy reguła „nie ma państwa, więc wszystko jest dozwolone” niż „jesteśmy w przestrzeni kolonialnej, więc wszystko jest dozwolone”. Podkreślanie roli państwa i statusu obywatela w zabezpieczeniu przed masową przemocą łączy się w wywodzie Snydera z udzieleniem odpowiedzi na pytanie, dlaczego mordowano Żydów. W jego przekonaniu pęd do prowadzenia polityki imperialnej wśród nazistów wynikał z ekologicznych poglądów Hitlera. Ten ostatni uważał, że byt „rasy” niemieckiej jest śmiertelnie zagrożony, gdyż nie dysponuje on odpowiednimi zasobami, aby przetrwać. Przeświadczenie to wsparte było doświadczeniem głodu, jaki stał się udziałem Niemców podczas I wojny światowej, gdy brytyjska flota założyła blokadę handlową i uniemożliwiała import zboża. Niemiecka ziemia nie może wyżywić Niemców, twierdził Hitler, konieczne jest więc pozyskanie kontroli nad dodatkową przestrzenią i jej płodami. Za najatrakcyjniejszy obszar w regionie, który zabezpieczyłby byt rasy, uznawano wówczas ukraińskie czarnoziemy. Zdaniem Snydera tym, co pchało nazistów do tworzenia imperium, była panika ekologiczna.

 

Walka rasy

Zgodnie z nazistowską interpretacją maltuzjańskiej wizji zdobycie zasobów dla rasy niemieckiej oznaczało odebranie ich rasie pokonanej i tym samym podporządkowanie jej lub skazanie na zagładę. Hitler, jak wyjaśnia Snyder, sądził, że podstawowym wymiarem rzeczywistości jest globalna bezwzględna rywalizacja ras o ograniczoną pulę żywności. Powodowany zwulgaryzowaną wykładnią teorii Darwina, uważał, że konflikt ten przetrwają najwyżej wyewoluowane, czyli najsilniejsze, rasy. Ten naturalny porządek istnienia został zafałszowany przez obraz rzeczywistości wytwarzany w oparciu o instytucje państwa i reguły prawa działające w interesie słabszych. Triumf w walce ras może zapewnić Niemcom tylko rozbicie świata pozoru i przystąpienie do rywalizacji bez marnowania energii na obsługę moralnych i politycznych ograniczeń. Hitler wierzył, że należy zniszczyć państwo, które postrzegał jako sztuczną instytucję dominującą w wytwarzaniu zakrywającej istotę rzeczywistości zasłony. Wreszcie: z państwem sprzymierzeni są Żydzi, którzy nie są rasą i nie należą do jej porządku, możliwość przetrwania widzą więc w zafałszowywaniu go i osłabianiu silnych ras. Aby zdemontować państwo, trzeba wyeliminować jego głównego sojusznika – Żydów, aby wyeliminować Żydów, trzeba zdemontować dające im ochronę państwo. Hitler chciał pozbyć się Żydów, gdyż był rasistowskim anarchistą i sądził, że brak państwa przywraca właściwy porządek rzeczywistości polegający na bezwzględnej rywalizacji ras o zasoby. Prognoza Hitlera mówiąca, że brak państwa oznacza powrót do brutalnej walki o przetrwanie i śmiertelne zagrożenie dla słabszych, sprawdziła się, jak zauważa Snyder, w Europie Wschodniej.

Przebieg Holokaustu na wschodzie Europy tłumaczono zazwyczaj tradycyjnym chrześcijańskim antysemityzmem jego mieszkańców, żarliwie wyznawaną przez nazistów ideologią zbawczego antysemityzmu (mówiącą o walce o wszystko albo nic, ze śmiertelnym przeciwnikiem Niemców i ich stylu życia – żydokomuną), a także brutalnością zmagań wojennych na froncie wschodnim, gdzie zadane i doznane okrucieństwa oraz trudne warunki działań zbrojnych napędzały spiralę przemocy uderzającą zarówno w żołnierzy, jak i w ludność cywilną. Snyder wyjaśnia, że antysemityzm Polaków, Ukraińców czy Łotyszy odgrywał ważna rolę w Zagładzie, ale niewiele tłumaczy, może zaś służyć za źródło samozadowolenia zachodnich społeczeństw. We Francji bowiem z jej wielowiekowymi tradycjami antysemityzmu większość Żydów przetrwała II wojnę światową. Omawiając nazistowską ideologię, amerykański historyk w miejsce uznanej koncepcji „zbawczego antysemityzmu” proponuje teorię walki rasowej i wizji ekologicznej. Oczywiście brutalność wojny niemiecko-radzieckiej dobrze objaśnia masową przemoc na wschodzie imperium Hitlera, a zwłaszcza zaangażowanie w nią żołnierzy. Równie dobrze funkcję tę spełnia jednak koncepcja braku państwa i rasistowskiego anarchizmu, która wraz z hipotezą paniki ekologicznej tworzy bardziej fortunną, bo syntetyczną, interpretację o szerszym zasięgu, w spójny sposób tłumaczącą politykę nazistów.

Z dominujących dotychczas wykładni Holokaustu Snyder zdecydowanie przeciwstawia się tym, które oskarżały państwo, obarczając winą za zbrodnie nowoczesne mechanizmy sprawowania władzy i egzekwowania porządku prawnego. Przestrzega przed wyprowadzaniem wniosku, że to niszczenie państwa niosło wówczas ratunek ofiarom, a osłabianie go dziś chroni przed zagrożeniem powtórzenia się historii. Rozumienie nazistowskich Niemiec jako wszechpotęgi, która eksterminowała własnych obywateli, jest nietrafne, gdyż w istocie mordowała ona bezpaństwowców w strefie pozbawionej instytucji państwa. Dzieje Zagłady we wschodniej Europie dowodzą, że gdy nie ma państw, ludzie stający się celem ataku mogą znaleźć ochronę tylko u pojedynczych sprawiedliwych, z którymi na ogół łączą ich więzi zależności towarzyskich, rodzinnych czy zawodowych. Ci zaś muszą wiele poświęcić, w tym własne bezpieczeństwo i zasoby, aby ocalić ofiary przemocy. Części nikt nie pomoże, gdyż relacje spajające ich ze społeczeństwem są zbyt słabe, inni też na ogół nie uzyskają wsparcia, bo jest to zbyt ryzykowane i kosztowne dla potencjalnych opiekunów.

 

Ochrona państwowości

Holokaust, zdaniem Snydera, uczy  nas, że współcześnie powinniśmy się obawiać nie państwa, lecz jego braku. Jego struktury i zasada państwowego monopolu na przemoc chronią nas przed powrotem do stanu natury i brutalnej rywalizacji każdego z każdym. Aby nie spełniła się wciąż realna zapowiedź Holokaustu, powinniśmy przenieść naszą uwagę z troski o jednostkę na troskę o państwo i krytycznie przemyśleć politykę jego deregulacji, prywatyzacji jego funkcji, osłabiania autorytetu i ograniczania środków, którymi dysponuje.

Wydaje się, że Snyder ma rację, podkreślając wagę ochrony zapewnianej przez instytucje państwa w dziejach Zagłady i przestrzegając przed groźnymi konsekwencjami ich demontażu w czasach współczesnych. W jego refleksji nad instytucją państwa i pojęciem obywatelstwa kilka problemów jednak umyka, a Holokaust ma nam do przekazania lekcję bardziej złożoną. Podobnie jak dla wielu historyków Holokaustu, zwłaszcza zaś tych posługujących się pojęciami imperializmu, rasizmu, kolonializmu i państwa, również dla Snydera ważnym źródłem inspiracji są prace Hannah Arendt. Zwraca ona uwagę, że podział ludzi na obywateli, czyli tych, którym przysługuje ochrona i prawa polityczne, oraz bezpaństwowców, czyli tych, którzy pozbawieni są wszelkich praw, jest rezultatem konsolidacji państw i coraz bardziej ograniczonego dostępu do statusu obywatela – procesów decydujących o losach tysięcy ludzi zarówno w czasach Zagłady, jak i obecnie. Samo budowanie i wzmacnianie wspólnoty państwowej posiadającej określone granice i definiującej, komu zapewnić prawo do decydowania o jej kształcie i komu zagwarantować opiekę prawną i społeczną, generuje ludzi nielegalnych, którzy pozostają poza wyodrębniającą się zbiorowością i nie przysługuje im opieka ani prawne uznanie. Ponadto instytucja państwa zostaje osłabiona w momencie wyłonienia się jego narodowej formuły, którą Arendt określa jako podbój państwa przez naród prowadzący do konfliktu praw obywatela i członka narodu oraz do zakwestionowania statusu obywatela mieszkańców nienależących do narodowej większości i niekiedy ich denaturalizacji. Państwo zostaje zawłaszczone przez jedną grupę i zamiast być przestrzenią negocjacji i realizacji różnych interesów wszystkich mieszkańców, staje się narzędziem spełniania żądań jedynie dominującej części społeczeństwa. Troska o państwo, podpowiada Arendt, powinna być uzupełniona o krytyczną refleksję nad jego urządzeniami prawnymi i rozumieniem demokratycznej polityki.

Chęć otoczenia opieką nie tylko wybranych, ale wszystkich kierowała uwagę myślicielki na uniwersalną zasadę „prawa do posiadania praw”, której realizacją są prawa człowieka. Arendt jest sceptyczna wobec możliwości ustanowienia ponadpaństwowego reżimu prawnego, który zabezpieczałby ludzi tracących status obywateli, Snyder zaś, co zaskakuje, w ogóle takiej propozycji nie rozważa. Tymczasem ważną odpowiedzią na przestrogę Holokaustu, komplementarną wobec troski o państwo, jest częściowo urzeczywistniona w Konwencji przeciw ludobójstwu i Powszechnej deklaracji praw człowieka, Konwencji dotyczącej statusu uchodźców czy w utworzeniu Międzynarodowego Trybunału Karnego uniwersalna ochrona jednostek i grup niezależna od posiadanego przez nie statusu państwowego.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter