70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Dzieła na wydaniu

Trzeba rozpocząć dyskusję o stanie polskiego edytorstwa, szczególnie tego odnoszącego się do dzieł współczesnych. O ile bowiem od wielu lat trwają intensywne prace w zakresie publikacji tekstów staropolskich, których efektem są liczne edycje, o tyle teksty nowsze są zaniedbywane.

Polskie edytorstwo ma problem. Jeśli spojrzy się na liczbę studentów specjalności edytorskich oraz nowe możliwości finansowania prac filologicznych, można mieć powody do optymizmu. Czy jednak na pewno? Zauważalna jest przecież tendencja do obniżania się standardów edytorskich, także w wydaniach, które powinny być wzorcowe (por. np. moją recenzję dwóch pierwszych tomów Pism Herlinga-Grudzińskiego w „Znaku” nr 9/2011 – zwróciliśmy się także do edytora tego wydania, niestety, odmówił odpowiedzi na naszych łamach). Widzimy pośpiech wymuszany m.in. koniecznością realizacji harmonogramów przewidzianych we wnioskach i presją rynkową. Niejednokrotnie logika ta wręcz uniemożliwia wcześniejsze przemyślenie koncepcji książki.

Właśnie teraz trzeba rozpocząć dyskusję o stanie polskiego edytorstwa, zwłaszcza tego odnoszącego się do dzieł współczesnych. O ile bowiem od wielu lat trwają intensywne prace w zakresie publikacji tekstów staropolskich, których efektem są liczne edycje, o tyle teksty nowsze są zaniedbywane. Publikacja pism Gombrowicza niekoniecznie musi być łatwiejsza od wydania utworów Sępa-Szarzyńskiego – zwodnicza jest bliskość czasowa, przez co często edytor traktowany jest jak redaktor. Tymczasem działania obydwu często są przecież sprzeczne. Redaktor normalizuje tekst, a edytor dba o zachowanie charakterystycznych cech stylu pisarza – jest niejako pośrednikiem między nieżyjącym autorem i redaktorem, stara się ustalić intencje tego pierwszego. Jest to szczególnie ważne w literaturze powojennej ze względu na znaczny stopień ingerencji cenzury. Rozwiązaniem takiej sytuacji nie może być zwykłe przywrócenie wersji nieocenzurowanej – autor używał różnych szyfrów, których rozwiązanie spowodowałoby powstanie całkowicie innego tekstu, co pokazuje np. porównanie dwóch wydań Kalendarza i klepsydry. Czy zmienilibyśmy tytuł wiersza Herberta Pan Cogito myśli o powrocie do rodzinnego miasta?

Dzieła literatury najnowszej wymagają od edytorów różnorodnych specyficznych kompetencji, takich jak znajomość historii współczesnej (w tym gier z cenzorem), śledzenie wpływu odbioru dzieła na poprawki autorskie, rozumienie prawa autorskiego. Czy obecne zmiany w modelu edukacji, kładące nacisk na kształcenie umiejętności technicznych kosztem formacji ogólnokulturowej, można w jakiś sposób obrócić na korzyść edytorstwa – czy w nieunikniony sposób będzie się ono osuwać w stronę kolejnej, mechanicznie stosowanej i tym samym niejednokrotnie błędnej, kompetencji?
Uważam, że konieczna jest szeroka dyskusja – i to nie tylko wśród filologów – nad poprawą jakości wydań dzieł literatury najnowszej. O odpowiedź poprosiliśmy kilku edytorów.


Ankieta o stanie polskiego edytorstwa dostępna jest na łamach październikowego „Znaku”, natomiast o innych błędach popełnionych przy pracy edytorskiej przeczytać można w książce Łukasza Garbala pt.  Edytorstwo. Jak wydawać współczesne teksty literackie?

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata