70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Po smoleńskim dramacie

10 kwietnia 2010 roku był najtragiczniejszym dniem w historii III Rzeczypospolitej. Pod Smoleńskiem, niedaleko miejsca kaźni polskich oficerów zamordowanych w Katyniu, zginęła w katastrofie lotniczej liczna reprezentacja najwyższych władz cywilnych i wojskowych, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką, a także przedstawiciele Rodzin Katyńskich, duchowieństwo różnych wyznań chrześcijańskich, funkcjonariusze BOR i załoga samolotu. Polegli, wypełniając misję. Chcieli być w Katyniu, żeby oddać hołd rodakom w siedemdziesiątą rocznicę ich męczeńskiej śmierci. W jakiś sposób dołączyli do tamtej listy ofiar.

Ogrom narodowej tragedii jest porażający. Po ludzku patrząc, nie sposób odczytać jej sensu. Nie podejmujmy teraz próby racjonalizacji. Pozostaje oddanie hołdu tragicznie zmarłym i obowiązek pamięci o ich ofierze. W sercach wielu z nas na zawsze pozostanie ból po stracie bliskich oraz tych, którzy dzięki mediom byli naszymi „dobrymi znajomymi”.

Czy jednak z tego dramatu, którego sensu nie rozumiemy, w doczesnej perspektywie może wypłynąć jakieś dobro? Sądzę, że jest na to szansa.

Przeżywamy dni narodowej żałoby, w której znowu jesteśmy razem, tak jak w wielkich chwilach naszej historii. W tym trudnym czasie naprawdę jesteśmy narodową wspólnotą. Istnieje szansa, że wstrząs, który przeżyliśmy, wpłynie na zmianę obyczajów politycznych, skłoni do refleksji. Polityczna rywalizacja nie musi nadal być brutalną walką, w której wszystkie chwyty są dozwolone. W tej sferze nie umieliśmy wykorzystać narodowych rekolekcji po śmierci Jana Pawła II. Jest nadzieja, że tym razem będzie inaczej.

Są także nadzieje na znaczącą zmianę na lepsze w naszych stosunkach z Rosją: z jej władzami i z narodem. Władze Rosji zachowują się w tych dniach wzorowo, zaś zwyczajni Rosjanie okazują nam serce i chęć pomocy. Psychologia bardzo liczy się w stosunkach pomiędzy narodami, zwłaszcza tymi, które poróżniła historia. Mam wrażenie, że w tych dniach coś bardzo ważnego zachodzi w relacjach pomiędzy nimi a nami.

Bardzo możliwe, że ma rację Tadeusz Mazowiecki, stwierdzając, iż obecna tragedia spowodowała, że miliony Rosjan po raz pierwszy dowiedziały się o zbrodni katyńskiej. Ofiara tych, którzy 10 kwietnia 2010 roku zginęli pod Smoleńskiem, nie poszła na marne.

Wkrótce po katastrofie pojawiły się głosy, że państwo polskie pogrąży się w chaosie ze względu na ogrom poniesionych strat personalnych. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Marszalek Sejmu – zgodnie z konstytucją – podjął wypełnianie obowiązków głowy państwa. Rzeczpospolita żyje. Przeżywamy narodowy dramat, ale nie kryzys struktur państwowych. Dlaczego? Bo przy wszystkich mankamentach naszej demokracji zbudowaliśmy rządne państwo, w którym obowiązuje konstytucja. Polska wyjdzie z tej próby zwycięsko. Ale 10 kwietnia już na zawsze pozostanie dniem bolesnej narodowej rany.
12 kwietnia 2010
*
W Wielki Piątek, w piątą rocznicę śmierci Jana Pawła II, moja myśl w naturalny sposób kieruje się ku człowiekowi, który w tak wielkim stopniu wpłynął na losy naszej ojczyzny. Jego dziedzictwo jest ogromne i różnorodne. Tu chciałbym pokazać tylko jeden, ale – w moim przekonaniu – bardzo ważny fragment tego dziedzictwa: pojmowanie patriotyzmu.

Żyjemy w epoce procesów integracyjnych w Europie, którą charakteryzuje większa niż dotąd łatwość zmieniania miejsca zamieszkania i pełna swoboda przepływu idei. To sprawia, iż więzi łączące wspólnotę narodową ulegać mogą osłabieniu. Z drugiej strony – w jakiejś mierze jako reakcja na te zjawiska – występuje pokusa przyjęcia postawy „patriotyzmu obronnego” traktującego Polskę jak zagrożoną twierdzę. W tych czasach szczególnie potrzeba nam nauczycieli mądrego patriotyzmu. Takich jak Jan Paweł II.

Tym, co rzucało się w oczy w jego podejściu do ojczyzny, były: naturalność uczucia miłości, duma i brak jakichkolwiek kompleksów oraz połączenie gorącej miłości Polski z europejskim uniwersalizmem.
Naturalność uczucia miłości do ojczyzny przejawiała się w traktowaniu jej przez Papieża jak matki. Miłość do matki i do braci nie wymaga uzasadniania. Najbliższą rodzinę kocha się nawet wtedy, gdy nie żyje ona przykładnie. Jednak postawa Jana Pawła II uzupełniona była poczuciem dumy. Papież był dumny z ojczyzny, od ponad tysiąca lat współtworzącej historię i kulturę Europy.

Polska Jana Pawła II to kraj, który nie ma powodów do kompleksów. Papież nie lubił formuły „powrót do Europy”, mającej opisywać nasze dążenia po odzyskaniu niepodległości w roku 1989. On zwracał uwagę, że Polska od wieków była w Europie i nigdy duchowo nie przestała w niej być. Dobrze jednak wiedział, że historia Polski ostatnich stuleci zawiera wiele kart tragicznych. Sądzę, iż ta świadomość była istotnym elementem w jego ocenie historycznego procesu trwającego tu od końca lat 70. XX wieku. Z wielu jego wypowiedzi można wyprowadzić wniosek, że była to historia cudu odzyskania niepodległego państwa. To ważne i teraz, by – krytykując mankamenty odzyskanego państwa i wskazując słabości naszej demokracji – nie zatracić poczucia miary i umieć docenić dokonania narodu z przełomu XX i XXI stulecia.
Patriotyzm Jana Pawła II osadzony był w perspektywie europejskiej, uniwersalistycznej. Autor Pamięci i tożsamości pisał wręcz o „ojczyznie europejskiej”. Europa była dlań przede wszystkim wspólnotą wartości wynikającą ze wspólnych korzeni chrześcijańskich. To czyniło możliwym integrację, którą Jan Paweł II wyraźnie popierał, pragnąc budować europejską wspólnotę na dopełnianiu się tradycji Zachodu i Wschodu. Bez przesady można stwierdzić, że był on jednym z wielkich architektów tej jedności. Europa polskiego papieża nie zastępuje, rzecz jasna, ojczyzny i narodu – ona jest ich dopełnieniem: nowym poziomem ludzkiej solidarności, nie unieważniającym wcześniejszych i elementarnych wspólnot i tożsamości.

Warto uczyć się od Jana Pawła II patriotyzmu i pojmowania Europy. Lekcje, których nam udzielił, nie tracą nic ze swej aktualności. Przeciwnie. W miarę postępowania procesów integracyjnych i zwiększania się w nich udziału Polski to jego nauczanie nabiera szczególnego znaczenia.

2 kwietnia 2010

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter