70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Pożegnanie Profesora

Tragiczna, nieoczekiwana śmierć profesora Bronisława Geremka na ponad tydzień wygasiła gwałtowne polityczne spory. Zapanowała atmosfera powagi i zadumy. Nad trumną Zmarłego pochylili głowy przedstawiciele najwyższych władz państwowych, narodowe autorytety, reprezentanci poróżnionych partii politycznych.

A przecież Profesor, obdarzony wielkim temperamentem politycznym, będący stroną wielu politycznych sporów toczących się w Polsce w ostatnich kilkudziesięciu latach i nie stroniący od wchodzenia w ostre polemiki, nie miał w życiu publicznym samych tylko przyjaciół. Miał także licznych nieprzyjaciół, a nawet wrogów. Jeszcze niedawno, gdy odmówił kolejnego poddania się procedurom lustracyjnym, w mediach pojawiły się kąśliwe komentarze. A jednak gdy odszedł, hołd oddali mu nie tylko ludzie politycznie bliscy, ale także ci co za życia nie szczędzili mu słów krytyki i pozostawali w politycznych sporach. Dlaczego? Odpowiedź narzuca się sama. Wszyscy byli bowiem świadomi, że odszedł człowiek, który należał do grona kilku, może kilkunastu osób, które mają największe zasługi dla odzyskania przez Polskę niepodległości i wykorzystania przez nią daru wolności, zwłaszcza na arenie międzynarodowej.

Prezydent Lech Kaczyński słusznie przypomniał nad mogiłą Profesora, że był on w gronie kilku osób, które przesądziły o tym, iż Sierpień 1980 roku zakończył się sukcesem i podpisaniem porozumienia. Już sam ten fakt zapewnia Bronisławowi Geremkowi poczesne miejsce w naszej historii, gdyż Sierpień 1980 roku i powstanie „Solidarności” otwierały nam drogę do wolności. A były przecież także inne dokonania Profesora. W latach 1980–1989 był on – wraz z Tadeuszem Mazowieckim – najbliższym politycznym doradcą Lecha Wałęsy. W okresie piętnastu miesięcy legalnego działania „Solidarności” dążył do tego, aby unikając frontalnego starcia z władzą, przedłużać trwanie Związku, gdyż każdy dzień tego trwania przynosił zmiany w świadomości i postawach Polaków. Po okresie internowania, w stanie wojennym, działał na rzecz „Solidarności”. Był to czas, w którym wielu ludzi, nawet najściślej związanych z „Solidarnością”, zwątpiło w to, czy domaganie się jej powrotu do legalnej działalności jest realistycznym celem politycznym. Geremek nie zwątpił. I miał rację. Dlatego, gdy pod koniec lat osiemdziesiątych zmieniła się koniunktura międzynarodowa, a fiasko „polityki normalizacji” ekipy generała Jaruzelskiego stawało się oczywiste, mógł odegrać rolę jednego z głównych architektów Okrągłego Stołu i sukcesu obozu Solidarności w wyborach z 4 czerwca 1989 roku.

Jako przewodniczący klubu OKP w parlamencie wspierał reformy wprowadzane przez rząd Tadeusza Mazowieckiego, ale także inicjował przedsięwzięcia ustawodawcze OKP prowadzące do demokracji. Gdy w 1990 roku nastąpił dramatyczny podział obozu „Solidarności”, którego wyrazem była konfrontacja Wałęsy z Mazowieckim w wyborach prezydenckich, poparł premiera. Jednak nić sympatii i szacunku łącząca go z Wałęsą przetrwała (swoim uczuciom w stosunku do Bronisława Geremka Lech Wałęsa dał wyraz w wystąpieniu w warszawskiej katedrze). Bez wątpienia zwieńczeniem służby Profesora dla Polski było podpisanie aktu przystąpienia Polski do NATO. Uczynił to jako minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej.

Bronisław Geremek był wybitnym mężem stanu. Jako działacz partyjny miał mniej szczęścia. Wywodząc się z lewicy, ewoluował ku centrum. W wolnej Polsce długo przedkładał współpracę z partiami prawicowymi wywodzącymi się z „Solidarności” (z wyłączeniem tych, które przekreślały dorobek III RP) nad współpracę z formacją wywodzącą się z PZPR. Był jednym z twórców politycznej formuły Unii Demokratycznej, a później Unii Wolności – partii, które miały przekraczać podziały na prawicę i lewicę. Była to formuła trudna i niezgodna z europejskim podziałem sceny politycznej. Gdy w grudniu 2000 roku – po ostrej rywalizacji z wywodzącym się z Kongresu Liberalno-Demokratycznego środowiskiem skupionym wokół Donalda Tuska – stanął na czele Unii Wolności, nie potrafił zapobiec rozłamowi, który pociągnął za sobą faktyczny upadek UW. Po powstaniu Platformy Obywatelskiej pozostało bardzo niewiele miejsca dla jego formacji. LiD, w którym Partia Demokratyczna była stroną zdecydowanie słabszą, nie okazał się politycznym sukcesem. Czy Profesor pomógłby w wypracowaniu jakiejś nowej formuły centrolewu, gdyby jego życie nie zostało tragicznie przerwane przez wypadek samochodowy? Nie wiadomo. Muszę wyznać, że – jako człowiek o innej wrażliwości politycznej – na ten fragment jego działalności patrzyłem  bez sympatii, co w niczym nie zmieniało mojego dlań szacunku. Jego śmierć była dla mnie wstrząsem. Przed oczami zaczęły pojawiać się obrazy z przeszłości, także ten chronologicznie pierwszy z sierpnia 1980 roku, gdy delegatom strajkujących załóg (zgromadzonym w Sali BHP Stoczni Gdańskiej) Lech Wałęsa przedstawiał Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka, którzy przyjechali do Gdańska z listem intelektualistów zawierającym wyrazy poparcia dla strajkujących i wezwanie do podjęcia dialogu.  Wtedy tworzyła się więź nie tylko pomiędzy tymi trzema ludźmi, ale także między robotnikami, inteligencją i intelektualistami – bez tej więzi nie byłoby „Solidarności”.

W osobie Bronisława Geremka żegnamy jedną z najważniejszych postaci tej wielkiej epoki w dziejach Polski. Sposób odbioru ważnych wydarzeń przez władze państwowe i zwyczajnych zjadaczy chleba nie zawsze się pokrywa. Tym razem jednak odniosłem wrażenie, że nastrój obecny w mediach korespondował z tym, jaki przeważał w tamtych dniach w polskich domach. To dobrze, że powszechnie odczuliśmy stratę kogoś ważnego i zasłużonego dla Polski.

4.08.2008                                                    

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata