fbpx

70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Randall Burns, studentka Uniwersytetu Indiana, ze znakiem przedstawiającym średnią wartość kredytu, jaki absolwent studiów ma do spłacenia po ich ukończeniu, Bloomingtom w stanie Indiana, 11 kwietnia 2013 r. (fot. Jeremy Hogan)

Rozpieszczeni i wykluczeni

Diagnoza o „rozpieszczeniu” amerykańskich studentów przedstawiona przez Lukianoffa i Haidta, choć trafnie postawiona, domaga się poważnej korekty. Większość karykaturalnych przykładów wzięta jest z życia bogatych uczelni, gdzie studenci pochodzą z tej samej, niewielkiej grupy majątkowej.

W maju 2014 r. Greg Lukianoff, prawnik, specjalista od pierwszej poprawki do konstytucji (gwarantującej wolność osobistą i wolność słowa), i Jonathan Haidt, psycholog badający różnice w zachowaniach grup społecznych, spotkali się na lunchu, by przedyskutować dręczącą ich obu kwestię. Dlaczego, pytali, coraz częściej na amerykańskich uniwersytetach, zasada, która tkwiła u ich źródeł – wolność słowa – obraca się w swoje przeciwieństwo? Dlaczego studenci nie chcą konfrontować się z odmiennymi poglądami i nie tylko cenzurują wystąpienia osób, których wypowiedzi mogłyby im się nie spodobać, ale uważają wprost, że poglądy innych nie pozwalają im normalnie funkcjonować w życiu? Lukianoff i Haidt doszli do wniosku, że winą należy obarczyć „moralną matrycę”, która zaczęła dominować na wyższych uczelniach, a której istota polega na tym, co psychologia behawioralna nazywa „zniekształceniem poznawczym” (cognitive distortion). Chodzi o to – mówiąc najprościej – by utrzymywać studentów w przekonaniu o ich własnej nieprzystawalności do rzeczywistości i redukowaniu zawczasu wszystkich bodźców, które mogłyby w jakikolwiek sposób „utrudnić” im życie. Według naszych badaczy wiele uniwersytetów amerykańskich uczy skrzywionego myślenia, przyczyniając się do ogromnego spotęgowania już istniejących zachowań depresyjnych i lękowych. Tezę tę zawarli w artykule pt. Arguing Towards Misery: How Campuses Teach Cognitive Distortion (z grubsza: Argumenty prowadzące do nieszczęścia: jak uniwersytety uczą poznawczych zniekształceń) i wysłali do „The Atlantic”, gdzie zmyślny redaktor zmienił tytuł artykułu na The Coddling of the American Mind. Dla wszystkich czytelników aluzja była bardzo czytelna, choć pewnie nie wszyscy pojęli, że fraza o rozpieszczaniu amerykańskiego umysłu odnosiła się do bestsellera sprzed niemal dwóch dekad nie tylko poprzez tytuł.

Elitarne marzenia

W 1987 r. bliżej nieznany szerszej publiczności profesor University of Chicago Allan Bloom opublikował książkę, którą uznano za jeden z głośniejszych wystrzałów armatnich w amerykańskiej wojnie kulturowej, od zarania republiki toczącej się w zmiennym tempie, głównie na wschodnim i zachodnim wybrzeżu. Tytuł oryginalny – The Closing of the American Mind (Zamykanie amerykańskiego umysłu ) – miał w sobie ukryty paradoks, gdyż Bloomowi chodziło o to, że amerykańscy studenci zamykają swoje umysły, zanadto się otwierając na niewspółmierne ze sobą wartości.

Książka Blooma to elementarz konserwatywnego i nostalgicznego elitaryzmu. Ameryka upada, bo nie ma już nadrzędnych zasad intelektualnych, opartych na tradycji i wielkich dziełach zachodniej – białej i męskiej – tradycji, a uniwersytet utracił swoje przywileje wieży z kości słoniowej, która skutecznie odpierałaby napór zbyt szybko zmieniającej się rzeczywistości.

Wszystkiemu winien relatywizm kulturowy: gdy przyznajemy wszystkim rację, racji nie ma nikt. Gdy uznajemy wszystkie wartości na równi, wpadamy w otchłanie względności i sami podcinamy gałąź, na której siedzimy. Dlatego trzeba uznać, że istnieje sfera wydzielona z rzeczywistości – uniwersytet – gdzie starannie wyselekcjonowani kandydaci oddają się kontemplacji idei, odwracając się z pogardą od hałasu codzienności. Bloom w jednym z wywiadów posunął się tak daleko w swej elitarnej gorączce, że zaczął dowodzić, iż występuje w imieniu grup nieuprzywilejowanych. Okazało się, że tą grupą nieuprzywilejowaną byli zdolni młodzi chłopcy, którym odmawia się przywileju odcięcia od świata i spędzenia kilku lat wyzwalających (chodzi bowiem o edukację liberalną) od kłopotów zwyczajnej egzystencji. Czarni? Och, z nimi to tylko kłopot, bo są tak koszmarnie nieprzygotowani do studiów, akcja afirmatywna pozwala im wejść na kampus, co daje fatalne rezultaty, bo gdzież im do tych najzdolniejszych, którzy edukację otrzymali dzięki szczodrości bogatych rodziców. Kobiety? Powinny się cieszyć, że w ogóle studiują, bo przecież ich naturalnym powołaniem jest życie rodzinne. Jak dla każdego konserwatysty, tak i dla Blooma prawo naturalne, które dyktuje człowiekowi swe reguły poprzez stulecia (tym samym wykazując wyjątkową odporność na historyczne perturbacje), było ostatecznym argumentem w walce idei.

Platon i onaniści

W Państwie Platona, które Bloom przetłumaczył i opatrzył komentarzami, Sokrates dokonuje w księdze IV podziału duszy na trzy starannie oddzielone od siebie warstwy mające odpowiadać podziałowi społecznemu. Na samym dole ludzie oddają się zaspokajaniu licznych pragnień: to ci, którzy dobrze czują się, robiąc interesy, a ich pożądanie (epithymia) odpowiada pożądliwej, najpośledniejszej, części duszy. Nad jej posłuszeństwem częściom doskonalszym czuwa thymos, który to termin różnie się wykłada: jest to albo duch, albo gniew (jak rozumiał to Peter Sloterdijk), albo potrzeba uznania (jak chce Francis Fukuyama), słowem, część, która reaguje na niesprawiedliwość i szuka zadośćuczynienia. Dzierżycielami thymos w państwie greckim są strażnicy ładu wewnętrznego i zewnętrznego, w duszy zaś władza trzymająca na smyczy sferę pożądań. I wreszcie na samym szczycie duszy i społeczeństwa znajdują się mędrcy, którzy wiedzą co i jak i którzy rozważają w spokoju, co jest dobre, a co złe, co prawdziwe, a co fałszywe. To, rzecz jasna, intelekt (logismos), który z góry spogląda na pozostałe części duszy, podobnie jak ustawodawcy mówią wszystkim kmiotkom, na czym życie społeczne polega. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter