Zemmour, skrajnie prawicowy kandydat na prezydenta Francji. jest postacią tak wyrazistą, że wydaje się żywcem wyjęty z filmu albo literatury. Przez lata był enfant terrible Paryża i obrońcą osobliwej idei Francji jego zdaniem zagrożonej przez feminizm, kryzys męskości, ideologię liberalną, globalizację, a przede wszystkim – islam. Teraz ten stały uczestnik telewizyjnych talk-shows, autor płomiennych manifestów ideowych i gazetowy publicysta wchodzi na nową arenę – staje do walki o Pałac Elizejski. Rzuca tym samym wyzwanie innej skrajnie prawicowej polityczce Marine Le Pen, kandydatce centroprawicy Valérie Pécresse i prezydentowi Macronowi, bo to w tym czworokącie rozstrzygną się najbliższe wybory. Jeśli porównywać Zemmoura do zagranicznych politycznych fenomenów, byłby chyba połączeniem Donalda Trumpa i Steve’a Bannona. To z jednej strony niepoprawny politycznie ideolog, a z drugiej strony osoba, która swoją pozycję zdobyła przez tzw. infotainment – umiejętność uczynienia z komunikacji politycznej rozrywki. Zemmourowi nie udał się jak dotąd jeden kluczowy element polityki Trumpa: wciąż nie przekonał do siebie tzw. niebieskich kołnierzyków, pozostając raczej kandydatem klasy średniej.
Spróbujmy opowiedzieć o Zemmourze z trzech perspektyw.
Opowieść komiczna (allenowska)
Scena pierwsza, czyli kolacja z panią von Ribbentrop. Gdyby Woody Allen chciał wrócić do Paryża, by znów – po O północy w Paryżu– zająć się duchami przeszłości, mógłby zainspirować się tym spotkaniem, nad którym unosi…