W roku 1897 pociąg, którym jechał z Bostonu do Nowego Jorku młody filozof Bertrand Russell, utknął w zaspach. Po zjedzeniu wszystkich zapasów, gdy – jak się zdaje – pasażerowie winni byli rozważyć ciągnięcie losów (kogo najpierw spożyć), ludzi ogarnęła nagła determinacja. Z użyciem paru szufli z tendra, platerowanych tac z wagonu restauracyjnego, dźgając zwały śniegu laskami, rzucili się do czynu i istotnie dało się przejechać dalszych kilkanaście metrów. Ma się rozumieć, tak naprawdę z opresji wybawił podróżnych dopiero pociąg ratowniczy. Russell zapamiętał jednak atmosferę mobilizacji, entuzjazmu, zapału, co skłoniło go do postawienia tezy, że w obliczu katastrof ogarnia czasem ludzi osobliwa ekscytacja, skłaniająca do…
Adiunkt na Wydziale Polonistyki UW. Recenzentka i czytelniczka literatury najnowszej. Autorka prozy Elizje (Kraków 2017) i po drugiej stronie siebie (Kraków 2019), a także książek naukowych np. Lektura jako spotkanie. Brzozowski – tekst – metoda...