26 maja 2015, wtorek Od niedzielnego wieczora patrzę na ekran, na którym ręce podnoszą się w znaku V. To nie jest jedynie gest radości, to także gest pokonania wroga. Tak widzieliśmy czas wychodzenia ze stanu wojennego, czas Solidarności, nadzieję otwierającej się wolności. Skąd dzisiaj to samo natężenie i potrzeba użycia znaku, który nie ma nic wspólnego z rywalizacją w demokratycznych strukturach? Gdzie lepszy, choćby o włos, zostanie przyjęty jako ten, który zmienia rywala jak w biegach sportowych….
Publicystka, wieloletnia redaktorka „Tygodnika Powszechnego”, w którym pełniła m.in. funkcje sekretarza redakcji i zastępcy redaktora naczelnego, członkini zespołu miesięcznika „Znak”. W latach 1989–1993 – posłanka na Sejm z ramienia Solidarności, a potem Unii Demokratycznej. Ostatnio opublikowała...