Subskrybuj
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-­Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...

Kiedy lek odbiera wolność

Dawniej ktoś był nieśmiały, dzisiaj – cierpi na zespół lęku społecznego. Nie chcę przez to powiedzieć, że ktoś, kto cierpi z powodu głębokiego smutku, nie ma otrzymać środków przeciwdepresyjnych. Rzecz dotyczy granicy; rozróżnienia sytuacji, w których podanie leku jest słusznym działaniem, od tych, w których jest to nadużyciem. Te granice psychiatrzy widzą nieraz w różnych miejscach.

Dominika Kozłowska: Od kilku dekad w psychiatrii toczy się spór pomiędzy zwolennikami nurtu biologicznego, którzy w zaburzeniu psychicznym szukają przede wszystkim podłoża somatycznego, a bardziej humanistycznego – reprezentowanego przez postpsychiatrię. Ci drudzy podkreślają egzystencjalne, kulturowe i społeczne podłoże zaburzeń. Ogłoszony w 1952 r. DSM-I obejmował 106 jednostek chorobowych. Opublikowany 42 lata później DSM IV – już 357. Czy to oznacza, że rację mają zwolennicy nurtu biologicznego? W ciągu kilku dekad odkryto tyle nowych chorób?

Bogdan de Barbaro: W maju br. wyszła nowsza, V edycja DSM. Nie dość, że jest dwa razy grubsza niż DSM-III, dodatkowo ma znacznie mniejszą czcionkę. Tylko dzięki temu całość nie przekracza 1000 stron… Dodam jeszcze, że pojęcie postpsychiatrii wśród psychiatrów nie jest rozpowszechnione. Może dlatego że kojarzyć się może z postmodernistycznym nihilizmem i relatywizmem. Wracając zaś do Pani pytania: czy psychiatria odkrywa nowe choroby, czy je „wymyśla”, wynajduje? Z pewnością ten spór wciąż trwa, bo coraz bardziej dostrzegany jest fakt, że pojęcie zaburzenia jest także swego rodzaju konstrukcją powstającą w ramach dyskursu. Ponadto jedni uważają, że siła genu i biologii jest tak znacząca, iż uwarunkowania psychologiczne czy społeczne mają drugorzędne znaczenie. Na drugim biegunie są lekarze, którzy kładą nacisk właśnie na te czynniki społeczno-kulturowe czy psychologiczne.

Ku któremu z tych biegunów Pan się skłania?Nietrudno się chyba domyślić,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jezus Żydów