Dyskusja, jaka przetoczyła się przez Polskę przy okazji głosowania projektów ustawy o związkach partnerskich, mogłaby być jedynie kolejnym przykładem na nasze lokalne wojny kulturowe, gdyby nie fakt, że wpisuje się w szerszy kontekst zmian prawnych, burzliwych debat i tłumnych manifestacji niezadowolonych obywateli w innych państwach. Mimo że każdy kraj, w którym toczą się te spory, jest na innym etapie prac nad kształtem prawa, wydaje się, że argumentacja poszczególnych grup wpisuje się w większą, ponadnarodową narrację. Być może właśnie dlatego w Polsce projekty, które nie wspominają nawet o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, budzą lęk przed taką możliwością – przecież we Francji zaczęło się od niewinnych, choć też pierwotnie budzących kontrowersje, paktów cywilnych solidarności (PACS), które regulowały takie kwestie jak korzystanie z ubezpieczenia społecznego partnera czy wypłacenie zasiłku pogrzebowego, a skończyło się w kwietniu tego roku przyjęciem przez francuski parlament prawa zezwalającego na małżeństwa i adopcje dzieci przez pary jednopłciowe. Można więc spodziewać się, twierdzą zaniepokojeni, że w Polsce także nie skończyłoby się na uregulowaniu kwestii spadkowych i ubezpieczeniowych. A to właśnie rysujące się na horyzoncie regulacje dotyczące sytuacji dzieci wydają się budzić największe kontrowersje. Argumentem za taką tezą jest choćby sytuacja Francji posiadającej od kilkunastu lat wspomniany już PACS, gdzie dopiero prawo do małżeństw i adopcji dla…
b. redaktor miesięcznika „Znak”, współautorka książki Świat według Janki.