Subskrybuj

Prezydent wszystkich Demokratów?

Bodaj jeszcze za kadencji George’a Busha seniora półżartem proponowano, żeby – z uwagi na globalną rolę i znaczenie USA – prawo do głosowania w amerykańskich wyborach prezydenckich rozszerzyć na resztę świata. Kiedy w ostatnich tygodniach nałogowo odwiedzałem rozmaite fora i witryny serwisów społecznościowych, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że pokolenie Internetu zachowuje się tak, jakby to prawo było już faktem.

Internauci z Dalekiego Wschodu, Australii, z różnych zakątków Europy (i – co oczywiste – z samych Stanów) z codzienną regularnością komentowali meandry kampanii wyborczej Demokratów i Republikanów; na bieżąco oceniali debaty telewizyjne; zupełnie otwarcie agitowali, choć doskonale musieli sobie zdawać sprawę z tego, że formalnie ich głos nie będzie się w tej rozgrywce liczył. Przyczyny owej mobilizacji były złożone: od dość rozpowszechnionej niechęci wobec dotychczasowej polityki Waszyngtonu po przekonanie o historycznej randze tych wyborów i – zdecydowanie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Prawa człowieka. Zawieszone do odwołania?